poranek zaczynamy od wizyty w ulubionej knajpce



dziś zmierzamy na polnocny-zachod, oczywiscie nie pomijajac po drodze zadnego podworka :)









zastanawia nas czy ta plytka podlogowa pochodzi jeszcze z polskich czasow?



Na jednym z podworek uwage zwraca stary samochód przykryty brezentowymi plandekami. Przechodzaca babka , widzac nasze zaniteresowanie z duma wyznaje ze to mercedes konstrukcji jeszcze przedwojennej.



W okolicach hotelu „wlasta” zostajemy upolowani przez kolejna mila knajpke





a następnie malą uliczka bez nazwy (przynajmniej na naszej mapie) skracamy sobie droge pomiedzy ul. klepariwska a janiwskim cmentarzem. Droga wiedzie przez stary stadion, gdzie na mozaikach usmiechaja się do nas smortsmeny i kosmonauci












czestotliwosc wystepowania milych knajpek jest dzisiaj jakas zabojcza- ale jak odpuscic sobie obiekt do którego prowadzi taki zasypany lisciem chodnik?