Co prawda za butelkami w chaszczach nie szperam, ale mój miś zszedł z takiej właśnie butelczyny i kuśtyka w drugą stronę żeby nie gwałcić oficjalnej etykiety.
Trójnogi miś byłby na miarę naszych możliwości tzn. póki co maciejki i moich
No to niech będzie tak.
Tak na marginesie- te wino jest totemem naszych toruńsko- bieszczadzkich spotkań