heh -fajne spotkanko....łosie to spokojne zwierzaki, nieco ociężałe, do tego ciekawskie. Nawet chyba rozpoznaje miejsca, w których byłaś !
wow, ale kosmos!moje marzenie!!!
"...Lecz ja wrócę tu, będę w twoim śnie.
Nikt nie zabroni nam śnić..."
Bogdan Loebl
pozuje jak jakiś celebryta
coś pięknego!)
Podobno się oswaja, ale żeby tak szybko...;-)
O magicznych latarniach gazowych historii ciąg dalszy...
Przyciągają i wkręcają w pętlę czasu...
W wolny, słoneczny poranek trafił mi się mały spacer po Sadybie.
Od razu skojarzyły mi się ciche bielańskie uliczki.
I wtedy zobaczyłam szereg latarni gazowych:)
To drugie, takie większe zgrupowanie w Warszawie.
Pogoda zachęciła mnie, żeby przerzucić się na drugi koniec miasta i zobaczyć ciekawostkę, na którą dostałam namiar.
Minęłam tabor kolejowy Dworca Zachodniego, przecięłam tory i krętą uliczką podążyłam ku budowlom, które przy braku zieleni ujawniają się z daleka. A z paru kroków, robią niesamowite wrażenie! Dwie ceglaste rotundy, wysokie na parę pięter. Opuszczone, z rzędami pustych okien, w niektórych jeszcze są szyby. To stare obudowy zbiorników na gaz. Sporo przeszły, ale jakoś przetrwały zawieruchę wojenną (zachęcam do wejścia w link), teraz stoją i niszczeją. Był pomysł urządzenia w nich muzeum Powstania Warszawskiego, nie wypalił, teraz są w prywatnych rękach, ciekawe co będzie z nimi dalej (na razie uszczelniono dziury w płocie, żeby nikt nie przelazł:( Widziałam na innych fotkach jakie wrażenie robi widok od środka, szkoda, wiele bym dała, żeby wewnątrz zadrzeć głowę do góry. A tak, tylko ptaki mają tam swobodny dostęp...
Zadziwia mnie jak urokliwe mogą być konstrukcje przemysłowe. Wyobrażam sobie, jakie jeszcze cudo można by z nich wykombinować...Wspinam się na mur, by zobaczyć podstawę i otoczenie budynku...Leżą porozwalane stosy desek, widać wejście do zbiornika i ziejącą za nim przepaść. Mam pod słońce, kręcę nosem na marne ujęcia;-)
Przy okazji w kadrze łapię pastorał słupa...Jeszcze nie czuję dziwnego zbiegu okoliczności...
Wędruję wzdłuż ogrodzenia aż do bramy Gazowni Warszawskiej, jak wskazuje napis z 1888 roku.
Zabudowania fabryczne, komin, wieża ciśnień, wszystko z czerwonej cegły, zadbane.
Z części utworzono muzeum, niestety dostępne tylko na specjalnie umówioną wizytę. Pozostały z tamtej epoki mieszkania pracownicze – jakby czas się zatrzymał...
Strażnik, zakaz fotek i znów światło w obiektyw, trzeba będzie powtórzyć wycieczkę:)
Wieczorem dopiero czytam, co poznałam (http://www.pgnig.pl/dladomu/oddzialy/mazowiecki/gazownia_warszawska# zakładka z kart historii).
"Zespół Gazowni jest w Warszawie jednym z największych, najcenniejszych i najlepiej zachowanych kompleksów zabytkowej architektury przemysłowej z przełomu XIX i XX wieku".
Powstał kiedy wzrosło zapotrzebowanie na dostawy gazu oświetlającego początkowo ulice a później budynki miejskie.
Latarnie gazowe stworzyły to miejsce i one mnie tam przywiodły...
cudo ! ech, szkoda że buby tam z tobą nie było..... Też żałuj że nie dostałaś się do owych zbiorników. Powstała tam kilka rockowych teledysków. Wnętrze wprost powala....
Wawrzyszew - osiedle, które czasem przemierzam, sięga czasów i okolic mojego włóczenia się po szkole;-) W maju chodziło się po naręcza pachnącego bzu lilaka, w jesieni na kwaśne mirabelki...To były jeszcze krajobrazy dawnej wsi. Chałupy, sady i krowy na łące.
Obrzeża stolicy...komedia „Filip z konopii” nieźle oddaje klimat epoki;-) z resztą dokładnie tam był kręcony.
http://www.youtube.com/watch?v=UGKJH8xsaiY&feature=relmfu
I jest też coś o warszawskich syrenkach;-)
http://www.youtube.com/watch?v=xnP7-jjd7Z0&feature=relmfu
Wśród tych bloków - pudełek stoi kilkusetletni kościół Marii Magdaleny ufundowany przez lekarza króla Zygmunta Starego, towarzyszy mu pomnikowy jesion, stawy, zabytkowe kapliczki...
(kościół widoczny w tle w obu fragmentach filmu).
Takie współistnienie, choćby starego z nowym...
Wydawało się to tak odległe...dla innych było jak chwila moment, ale - przyszło Euro 2012.
Stolica poweselała, pojaśniała, stała się bardziej przyjazna podróżnym (posmutniał tylko Wietnamczyk na Zachodnim, bo stracił ostatni nocny kibelek – tuż obok wyrosły nowe toi toi-e;-)
Oczyszczający prysznic lunął z nieba na dwie godziny przed Otwarciem, a i później było jak w planach, słońce i ciepły wieczór...(no cóż, w końcu i na pierwszy remis nie można narzekać;-)
Wszyscy się bawili, tryskali optymizmem, a i dalej żyją nadzieją:)
I jeszcze kilka migawek z żyjącej sportem 100licy:)
Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)