Domyślam się, że do tego spotkania nie doszło w Warszawie - tutaj trzymałaby w zębach puszkę "Królewskiego"

Jesienią w Łazienkach wiewióry są tak bezczelne, że wspinają się człowiekowi po nogawce spodni, tak do wysokości uda, a potem patrzą prosto w oczy - wyczekująco, z niemym pytaniem: co mi przyniosłeś?
