Wędrujące, siejące spustoszenie pomniki...aż mnie skręcało, że Rzeszowianie tacy twardziele.
A u nas co? Ten Pałac Kultury, taki jakiś nieprzyzwoicie stacjonarny;-)
Spać mi to nie dawało, aż do dzisiaj, gdy całkiem przypadkiem rzuciło mnie prawie na lotnisko (nie, tym razem nie na miotle;-)
Mijałam o świcie słynne akademiki Uniwerku czyli wieżowce „Żwirka” oraz „ Muchomorka”, a tam za siatką bestia stała i liście wcinała. Od niechcenia wtykała jaszczurzy łeb w okna uczelni na czwartym piętrze.
I co?...Nic! Zero zainteresowania, żadnej paniki ani jednej wrzeszczącej niewiasty;-)
Nasi naukowcy nie takie monstra już oswajali:)



Odpowiedz z cytatem