http://youtu.be/i6fhuhkBTko
a ja spaceruję z Chopinem w uszach ,no...może i" Supergirl " Reamonn-a też pobrzmiewa...
pozdrawiam
"Najlepsze miejsce na namiot .jest zawsze troszkę dalej..."
Zbyszku, gdybyś Ty wiedział...jak maciejka Wisły szukała;-)
W pełnej gotowości odkrywcy i szperacza zeszłam z mostu, mrużąc oczy w pilnym wypatrywaniu ruin dawnego mostu zatopionego w rzece.
Wyobraź sobie moją minę, gdy pod mostem żadnej wody nie było!
No przecież aż takiej suszy nie było, żeby bruk się ujawnił, zaparkowane autka i skwerek z drzewkami;-)
Szczerze mówiąc z ostatnich stopni schodów sturlałam się ze śmiechu, z własnej powiedzmy niewiedzy;-) że Poniatowski powstał razem z 700 metrowym wiaduktem:)
Trzy dni wolne, góry nie tym razem:( szukam atrakcji w mieście...
Ogłaszają wszem i wobec uroczysty przemarsz Orszaku Trzech Króli od Zamku i dalej Traktem Królewskim.
Od rana ciemno i deszcz, nie ma to nic wspólnego ze styczniem i zimą;-) Na mnie to specjalnie nie działa, ale bardzo liczę, że zniechęci innych;-)
Kolejny raz zawód, my miejscowi jesteśmy bardzo zahartowani na wybryki pogody, a jeszcze wystarczy dać hasło do zgromadzenia (pomijam spotkania bieszczadzkie, bo te z założenia skazane są na naturalną dzikość)) a już pędzimy gdzie trzeba.
Cóż, przykro mi zatem, bo na fotkach jedynie tłum będzie i to w postaci nakryć głów wszelkich:) Pomimo wspinania się na palce oraz na inne wypukłości terenu;-) nie udało się mi się uchwycić wspaniałości Orszaku Królewskiego, no może poza Baltazarem na wielbłądzie (nawet kawałek garba widać;-)
Ostatnio edytowane przez maciejka ; 06-01-2012 o 20:25
nareszcie COŚ ciekawego na Krakowskim...i weselszego![]()
Czasem tak łażę sobie po stolicy i szukam ciekawostek, albo z jakimś planem, bo dostałam namiar, albo całkiem przypadkiem trafiam. Tym razem zupełnie nie miałam w zamyśle zwiedzania, ale w centrum odkryłam bardzo ciekawy zakątek...Nomen omen ulicę Próżną...Jedyną obustronnie ocalałą z warszawskiego getta...Zaskoczyły mnie te paropiętrowe kamienice z cegły, z wysokimi oknami, żeliwnymi balustradami balkonów i zielonymi samosiejkami w rynnie dachowej.
Wyszłam z metra, ze środka ziemi i chaosu, żeby trafić w miejsce, gdzie czas się zatrzymał...
Zaniepokoiły mnie sterczące obok szyje żurawi wskazujące na intensywną budowę, pojawiła się myśl co z tego zostanie za chwilę....
Zaraz też zaczęłam sprawdzać, co to takiego te budynki...
Dowiedziałam się, że austriacka firma chciała połączyć kamienice i zrobić z nich hotel pięciogwiazdkowy, ostatecznie stanęło na renowacji i zrobieniu z nich biurowca...Hmm...ciekawe jak potraktują ten kawałek historii...
Z resztą walka o zachowanie tych obiektów toczyła się już jakiś czas, tak naprawdę ze strony miasta groziła im rozbiórka...gdyby nie grupka ludzi...Obecnie są w rejestrze zabytków.
A wszystko zaczęło się w drugiej połowie XIX w. od Wolanowskiego przemysłowca polskiego o żydowskim pochodzeniu, który założył sklep wyrobów żelaznych na Placu Grzybowskim, do dziś branża jest zachowana, a później fabrykę śrub, gwoździ i drutu... do telegrafu;-) Rozwój tego ostatniego przyczynił się do znacznych zysków:) W każdym razie kamienica na Próżnej nr 14 stała się dość znana i okazała.
Fabryka produkowała też wyroby na potrzeby kolei i o tym jaki to los potrafi być ”przewrotny czy wykolejony”, świadczy fakt, że Majer Wolanowski zginął na skutek katastrofy kolejowej pod Warszawą...
Tak to się plecie i przeplata...
Szkoda, że trafiłaś tam, jak się pojawiły żurawie - wcześniej jeszcze większe wrażenie robiła. A gdy na tydzień ożywała pod wpływem zaczarowanego świata Singera ... starych zapachów, muzyki i tłumu ludzi ... Szkoda po trzykroć, że ta wielowarstwowość kultur zniknęła także w Warszawie... a te zakamarki na Próżnej ... miodzio
"niech będą błogosławione wszystkie drogi proste, krzywe, dookolne…"
http://takiewedrowanie.blogspot.com/
Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)