Na wiosnę poznałem fotografa, który był na wyprawie na Kamczatce, w trakcie ktorej niedźwiedź ich śledził przez kilka dni po czym pewnej nocy zjadł jednego z uczestników. Zrobili później oblawę z helikopterów i zastrzelili kilka sztuk, ale ponoć tamtego nie udało się im (znaczy Rosjanom) ustrzelić.
z takiej wyprawy to mozna relacje napisac!! (pod warunkiem oczywiscie ze sie nie jest tym zjedzonym... )
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam tą mniej uczęszczaną - cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam.. "