czy to, że nie rozumiem z tego ani słowa przeszkadza mi czy pomaga w odbiorze zdjęcia? ...obiektywnie...
pisałam wcześniej o fotografach, nie o pstrykaczach fotek (takich np jak ja). Nie porównuję historyjki obrazkowej z gumy do żucia do "Bitwy pod Grunwaldem".
Tak masz rację - do odbioru wrażeń (przynajmniej tych pierwszych) w zetknięciu z obrazem czy zdjęciem nie ma dla mnie żadnego znaczenia ani kim jest autor ani ile trudu włożył w stworzenie tego co widzę. Ale to pierwsze wrażenie często popycha do szukania dalej...do przekuwania wrażenia w poznanie...czasami w zrozumienie. Czy powinnam czuć się winna, ze bardziej podoba mi się zdjęcie zrobione ze szczytu góry przez mieszkańca pobliskiej doliny, który - widząc, że są doskonałe warunki do zdjęcia - wszedł tam sobie po obiedzie, niż fotografia wędrowca będącego tam w tym samym czasie, który włożył wiele wysiłku żeby dojść w to miejsce i trafić właśnie w ten moment? Jeśli ten drugi tego trudu nie przekuje na efekt to dla mnie - jako odbiorcy tego właśnie zdjęcia ten trud nie ma znaczenia.
Jest. Piękną interpretacją. : )) Ale czy tak naprawdę chciałbyś mieć monopol na interpretację? przecież:
:)
Wydawało mi się, że nasze "szepty w galerii"dotyczą bardziej formy lub techniki niż treści. Wszystko co było wcześniej jest w większym lub mniejszym stopniu inspiracją - przez przyjęcie lub odrzucenie. Postimpresjoniści odrzucili konieczność naśladowania w obrazie natury, przejęli od impresjonistów "zabawy" kolorami. Pewnie jakieś znaczenie w tym procesie miał fakt, że to jakoś wtedy właśnie rozpowszechniła się fotografia...
...a teraz rozpowszechniły się suwaczki...
... a takie jakieś gorzko-szczypiące się zrobiły pierogi w tym wywarze dyskusyjnym...wolę te słodko-pikantne...
nie piszę już więc nic.
czekam na zdjęcia. : ))))




Odpowiedz z cytatem


