No to tak od strony cienia
Halicz tuż przed wschodem słońca
![]()
hallo,
mam takie odczucie ,
-odnośnie fotografowania Bieszczadów na jesieni...
że jest to działanie lekko obsceniczne i z lekka trącające o zboczenie...
te tabuny ludzików błądzące zamglonym wzrokiem po Bieszczadzkich wzniosłościach ...tuz przed zrzuceniem całości ...
czerwienie ,karminy,jaskrawości ...
uchwycenie momentu,kiedy jeszcze przeźroczystość barwna otumania wzrok...
cała nadzieja w tym ,że natura jest przyzwoita...
czym prędzej wysłoni to i owo -bawełnianą bielą
normalnie jestem zszokowany
i to takie szkraby ,nie mające lat 10 też zaglądają ...
a podniecenie i pot wysiłku- towarzyszy zaparowanym wizjerom aparacików...
gdzie pioruny i zmierzwione czoło Gromowładnego?
"Najlepsze miejsce na namiot .jest zawsze troszkę dalej..."
Z fotolabem obcuje od 3 lat Fujika z racji zawodu ale ostatnio wgryzłem się bardziej w tabelki exela z racji "awansu" w dużej korporacji. Również mam zestaw do wywołani analogu po cioci , prawdziwej artysce ś.p. ale boje się go dotknąć. Jestem młody analog to dla mnie wspomnienia jak przez mgłę ale pamiętam te krzyki jak otwierałem łazienkę (oplecona czerwonym światłem) bo chciałem wszystkiemu się przyglądać jako szczyl. Więc inspiracja foto wzięła się u mnie właśnie od procesu wywoływania a nie robienia zdjęć. Co do sprzętu - powiem tak jestem biednym człowiekiem (naprawdę) mimo że niby mam dobrą pracę wiąże ledwo koniec z końcem. Sprzętu nie żałuje bo tylko to z racji zawodu mam w naprawdę w niezłych cenach to raz , a nawet jak nie miałem to liczyło się dla mnie dobre zdjęcie bardziej niż sprzęt mimo ,że przez to mogłem nie zrobić następnego dnia. Pozdrawiam !
hallo,
ja też !!!
tzn: kiedyś byłem gówniarzem teraz mogę napisać ,że jestem młody ,hi,hi,hi!
dzięki za odpowiedź!
co do analogowego sprzętu to...już Cię lubię !
jesień sprzyja pewnym ,myszkowatym zachowaniom (nie,nie myślę o tym...),
trzymam kciuki i kartony czas otworzyć ...
pozdrawiam i zapraszam do wieszania fotografii...
sam widzisz ,...wiatr hula po galerii :)
"Najlepsze miejsce na namiot .jest zawsze troszkę dalej..."
Hi hi, bieda to zdaje się atrybut młodości;-)
A cóż ma powiedzieć stary, brzydki i biedny?
Nic, tylko przymknie oko;-))
Phantom lubię Twoje zdjęcia, może nie wszystkie bym kupiła (nie, nie z biedy;-)) ale jest tam wiele takich, które mnie urzekły m. in. cykl portretowy (choć, to chyba było w przemyskiej galerii).
A z tych ostatnich, kolorowych, to te ciepło trawkowo-skałkowe, oraz miodzio góry zarysowane i zdecydowanie te najświeższe foto – chłodno niebieskie, niby sierść smoka szczęśliwości w Niekończącej się historii. Czuję jakbym złapała go za uszy i unosiła się nad Bieszczadami...A i jeszcze konie na łące. Wszystko budzi pozytywne skojarzenia:-)
Dzięki.
Miło, że przywołałeś też wspomnienia z czasów samodzielnego robienia zdjęć.
Nie mam, jak podzielić się kolorowymi fotkami, ale na chwilę podłączę się w kontekście...
U mnie w domu było podobnie, cała szuflada zdjęć pochodzi z okresu, gdy rodzina okupowała łazienkę. Na podłodze pod drzwiami leżał kocyk zwinięty w rulon i nie daj boże, by się zapomniało i odruchowo zapaliło światło;-) W zasadzie wszystko odbywało się w nocy, ale rano trzeba było uważać na rozstawione kuwety i dyndające ze sznurka błony przylepiające się do włosów;-) Ale fotki też oglądałam ciekawie, wykrzywiając szyję w różne strony, bo na szczypcach wisiały.
Pamiętam złość oraz zazdrość, że nie miałam dostępu do tego tajemniczego świata. Ale cóż, smarkula wtedy byłam;-)
Aż nadszedł czas, gdy sama zamknęłam się w ciemnym pokoju i stanęłam przy powiększalniku. To były praktyki w czasie wakacji. W krótkim czasie i dużym skrócie musiałam opanować arkana tej sztuki. To było fajne wyzwanie. Musiałam wyczuć czas naświetlania, wywoływania, rodzaj papieru – kompletna magia...Cieszę się, że odkrywałam to sama. W świetle czerwonej żarówki czekałam na wyłaniające się kształty, kiedy je zatrzymać, przenieść do utrwalacza i na płukanie, suszenie. Do tego ta ciekawość na końcowe efekty. A przy tym wszystkim było lato, na zewnątrz zieloność, fale gorąca, kipiące życie.
Całe dnie spędzałam w ciemni, odcięta od świata, całkiem jak Nosferatu w trumnie;-)
Gdy wychodziłam raziło mnie światło i strasznie śmierdziałam chemikaliami;-)
A same zdjęcia, to był kosmos, były tak specyficzne, że bodaj raz ujrzały światło dzienne;-)
To był tylko jeden miesiąc życia z fotografią, kroki nowicjusza - szkoda, że tylko tyle, ale dobre i to:-)
Chyba nie ma nic złego w gromadzeniu zapasów na zimę;-)
hallo
maciejko...tak nie chcę się wcinać ,a raczej łokciami rozpychać coby fotografować...
tutaj chyba powinien pojawić się inny post...nie mój...
w ramach przeprosin dedykuję ci fotografię...
nie zawsze, to co jest widoczne na pierwszym planie, zarazem jest tym co jest widoczne również na pierwszym planie
mavo
nie,nie wiem także ,czyje to okienko,...może Edwarda od Potęgowej,..no nie wiem...:)
"Najlepsze miejsce na namiot .jest zawsze troszkę dalej..."
Ostatnio edytowane przez phantom ; 04-11-2012 o 03:04
Ja poproszę...bardzo...więcej takiego zielonego...
albo żółtego...
...niebieskiego
...wesołego...albo nostalgicznego...
(coś nie w szarościach i burościach)
Czy mają Państwo coś takiego w ofercie?
Bardzo poproszę... : ))))
Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)