hallo;
Czarnohora, zima, połonina, jakieś 1400 m.n.p.m., cztery budynki.
Jeden z nich to koliba, wchodzę do następnego. Zgrzyt lodu pod butami zamienił się w dźwięk stąpania po kamyczkach-zamarzniętych odchodach owiec,-więc jestem w owczarni...przynajmniej tak się to nazywa latem, gdy potomkowie Hucułów wypasają tu trzodę i bydło.
Ciemno, zamglone światło dociera spomiędzy nieszczelności belek w konstrukcji ścian.
Muszę odczekać chwilę, aż oczy przejdą z olśnienia śniegiem w stan widzenia piwnicznego.
Jeszcze chwila.
Widzę jakąś postać...człowiek...nie, to nie człowiek .
On.
Pasterz.



Odpowiedz z cytatem