H 76.JPG
Liść ma w sobie coś z człowieka – jest cykliczny. Wiosną delikatny, świeży - tylko dotykać, głaskać, wzrokiem pożerać; latem – solidny, odporny, efektywny – robi swoje w pewnym procesie; jesienią – różnie z tym bywa – na jednego nie ma co patrzeć, sponiewierany słońcem, zniszczony - szare to, nijako poszarpane, kurzem pokryte; a inny lśni, urzeka paletą ciepła, zastanawia. W zimie, ba nawet do wiosny, niektóre uporczywie z gałęzią przedłużony związek pielęgnują, choć koloru i witalności w nich za grosz. W ostatecznym rozrachunku wszystkie, tak jak my, w proch się obracając, substancję biologiczną tworzą. Ale i ich zanikanie odsłania nowe kształty, kreuje nowe sytuacje, porządkuje przestrzeń . Pneuma ze wszystkimi sobie poradzi... A jednak … dobrze, że są. Już niedługo kolejny cykl.


Odpowiedz z cytatem