hallo,
mam takie odczucie ,
-odnośnie fotografowania Bieszczadów na jesieni...
że jest to działanie lekko obsceniczne i z lekka trącające o zboczenie...
te tabuny ludzików błądzące zamglonym wzrokiem po Bieszczadzkich wzniosłościach ...tuz przed zrzuceniem całości ...
czerwienie ,karminy,jaskrawości ...
uchwycenie momentu,kiedy jeszcze przeźroczystość barwna otumania wzrok...
cała nadzieja w tym ,że natura jest przyzwoita...
czym prędzej wysłoni to i owo -bawełnianą bielą
normalnie jestem zszokowany
i to takie szkraby ,nie mające lat 10 też zaglądają ...
a podniecenie i pot wysiłku- towarzyszy zaparowanym wizjerom aparacików...
gdzie pioruny i zmierzwione czoło Gromowładnego?



Odpowiedz z cytatem