I owszem, bo to babska książka w zasadzie na jeden wieczór, powieść obyczajowa.
Tak dużo Bieszczadów w niej nie ma, albo inaczej są, ale wybiórczo, pod kątem jednego problemu.
Pochłonęłam ją szybko, właśnie ze względu na te w tytule...lektura do poduchy dla lubiących dzikie bestie i dzikie chatki