Doczytałem do 50tej strony i pożałowałem,że zrobiłem wcześniejszy wpis na forum,ponieważ wiedziałem ,że dalej czytać nie będę a zgodnie z obietnicą wypada książkę ocenić.
Książki oceniać nie będę,ale czytać również nie.Pani Nurowska wplotła do swojego opowiadania tragedię Kamisy,Czeczenki,której trzy córki zmarły w okolicach Wołczego Berda,zrobiła to w sposób wyjątkowo nieudolny,na poziomie brukowca.
Pewnie dobry pisarz potrafiłby wpleść taki wątek w sposób taktowny i umiejętny.Popularny jak widać tego nie potrafi.