Witam. Dziękuję wam za odpowiedzi. Wiem, że wiele istotnych informacji jest już na tym portalu i czytam je sobie, żeby nie powtarzać kwestii. Tyle, że ogólnie nie cierpię internetu, więc jestem nieprzyzwyczajony do pozyskiwani informacji w ten sposób. Wasz uwagi i sugerowane źródła są jednak bardzo cenne. Teraz jednak zawęźmy nieco krąg poszukiwań odpowiedzi na moje wątpliwości. Zdradzę wam tu co nieco z fabuły mojej książki, by zobrazować oczekiwania, które posiadam:
Małżeństwo w stosownym (pozdrawiam wszystkich po 40-stce) wieku z dziewięcioletnim synem dziedziczy w jakiejś niewielkiej wsi w Bieszczadach dom po dziadkach. Sprzedają dom w Warszawie i z odpowiednim zapasem kasy zjawiają się w posiadłości. (Proszę, powstrzymajcie się od komentarzy, że to nic nowego, nuda itp - oczywiście, natomiast główny pomysł niech pozostanie moja słodką tajemnicą). Powody tej decyzji są różne, jak najbardziej możliwe, sensowne i bezsensowne - jak to w życiu. Ona chce otworzyć gabinet dentystyczny, może nawet obwoźny. On - będzie realizował marzenia z młodości - rzeźby w drewnie. Jednak całość ma mieć charakter fantastyczny, zarówno przez zamieszczenie wspomnianego wcześniej - tajemniczego wątku, jak i włączenie elementów grozy. Stąd moja ciekawość nie tyle "strachów ze szlaku", co wydarzeń, dźwięków, widoków, wrażeń, napięć społecznych, problemów codziennego życia, które w oczach, kto sprowadził się tam, jak mój bohater, mogą wywoływać panikę i siwienie włosów. Wiem, że takie osoby są - były wpisy na forach ludzi, którzy przeprowadzili się z wielkiego miasta. Może ktoś taki mógłby podzielić się ze mną swoimi doznaniami, choć prywatnie, w liście, czy jak? No, bo co wtedy może być ważne:
- czy to prawda, że brakuje dentystów (nawet w promieniu 100km)
- a pomoc medyczna w razie nagłego wypadku
- jak miejscowi reagują na takich nowych, sprowadzających się "mieszczuchów, co to im powietrze zabierają"
- jak z obsługą w urzędach - Europa, czy horror (jak to w Europie)
- czy znacie jakieś miejscowe odzywki, zwyczaje, - których użycie lub naruszenie może obrazić kogoś "na śmierć"
- jak wyglądają i BRZMIĄ noce z punktu widzenia i słyszenia mieszkańca (czyli przez cały rok, w poszczególnych miesiącach)
- co może być najdotkliwsze dla mieszczucha zimą
- jak wygląda kwestia bezrobocia, codziennego życia mieszkańców, patologii społecznych, alkoholizm itp.

Nie chodzi mi o dane naukowe - nie piszę pracy doktorskiej - ważniejsze są wrażenia ludzki, nawet sprzeczne, bo jeden boi się misiów, a drugi komara. (Moja córka sztywnieje i wymiotuje na widok muchy w pokoju - więc o wyjeździe w Bieszczady mogę tylko napisać książkę, ha, ha)

KRYSPIN - dziękuję. Właśnie o to chodzi. Czyli w normie, jak na blokowisku. I na całej ziemi. Najstraszniejsi są ludzie.

Jak widzicie, mam naprawdę wielkie oczekiwania, jeśli przesadzam, napiszcie. Będę jednak wdzięczny za odpowiedzi.

Pozdrawiam, Piotr. Czy znacie kogoś - mieszkającego w Bieszczadach, o nazwisku SMUTA?