Z całym szacunkiem do Warszawiaków. Mają oni "niedobre" PR w Bieszczadach właśnie przez to że z "Warszawy" i z kasą.Sprzedają dom w Warszawie i z odpowiednim zapasem kasy zjawiają się w posiadłości.
Gdańsk dla przykładu wydaje mi się lepszy :) Jakoś więcej w tym romantyzmu jak ktoś z Gdańska przeprowadza się w Bieszczady.
Prawda. I ma to też swoje konsekwencje. Dentystów w Bieszczadach jest niewielu (brak konkurencji) przez co jakość ich usług pozostawia wiele do życzenia.Czy to prawda, że brakuje dentystów (nawet w promieniu 100km)
Umrzeć na ulicy nie umrzesz ale "leczyć się" trzeba w Krakowie, Rzeszowie, Lublinie - czytaj: w dużych miastach.a pomoc medyczna w razie nagłego wypadku
Dla ludzi dysponujących odpowiednimi zasobami nie stanowi to problemu ale dla biednych, starych ludzi to już niestety duża bariera.
Dokładnie tak jak napisał vm2301. Ale to wszystko ma też drugą stronę medalu.jak miejscowi reagują na takich nowych, sprowadzających się "mieszczuchów, co to im powietrze zabierają"
Traktowanie miejscowych jak wsioków, tanią siłę roboczą itd. Ogradzanie swoich "metrów" kwadratowych (to aluzja do tego że nikt w Bieszczadach nie liczy ziemi na metry kwadratowe - poza niektórymi) dwumetrowym płotem.


) dwumetrowym płotem.
Odpowiedz z cytatem