Moja relacja naznaczona jest przede wszystkim piętnem czasu. Byłem tam dwukrotnie: roku pańskiego 1992 i 1994. Oba razy było głośno, mocno trunkowo, na dodatek nieco "szemrane" towarzystwo, co owocowało kompletnym brakiem snu. Trudność była nawet z wodą. Nie lubię tego miejsca i od tego czasu ilekroć tam przechodzę, przysieszam kroku i nie patrzę w prawo (zazwyczaj idę ze wschodu na zachód). Jeden z moich dalszych znajomych uwielbiał podówczas tam jeździć, lecz jego styl bycia i osobowośc doskonale wpisywała sięw to, co zaobserwowałem i potwierdzała moje wrażenia. Wrażenia "człowieka z zewnątrz". Mam nadzieję, że to się zmieniło.
pozdrawiam
sofron


Odpowiedz z cytatem