Co jakiś czas odżywa dyskusja na temat dodatkowych opłat lub opłat za "głupie" wezwania. I gdy dyskusja osiąga niemal ogólnopolski zasięg, to GOPR oświadcza, że nie jest zainteresowany zmianami w sposobie finansowania.
THE DEVIL LOOKS AFTER HIS OWN
DARK ARTS
"Głupie" wezwania, to wezwania po pijaka, który złamał nogę lub rękę spadając ze schodów, po palacza z zawałem serca, po grubasa z takimże zawałem itp, itd. Dlaczego nikt nie wzywa do dodatkowego ubezpieczenia takich przypadków? Tak się składa że GOPR głównie interweniuje w sprawach miejscowych - a to trzeba zwieźć uszkodzonego pilarza, a to trzeba dojechać do porodu itp, itd. Jak by nie było GOPR-u, trzeba by utrzymywać infrastrukturę "normalnego" pogotowia, tylko wyposażonego jak GOPR, a po co skoro jest już GOPR?
Pozdrav
Browar, jak widać to obecny status quo pasuje zarówno GOPR (są pewne niuanse), Państwu a zwłaszcza jego władzy terenowej, ubezpieczycielom (jak się głębiej zastanowić), NFZ, turystom i pracownikom leśnym, jagodziarzom, grzybiarzom, zbierającym poroże, poszukiwaczom skarbów i militariów, kłusownikom i jeśli kogoś pominąłem to im też to pasuje.
GOPR ma dotacje, jest niezależną organizacją i nikt nimi nie steruje, władzy też pasuje bo dając jakieś dotacje ma załatwiony problem, turysta i inny człowiek (o nich wyżej) zawoła to przyjadą za darmo więc im też pasuje. NFZ też pasi bo musieliby budować strukturę i dawać wyposażenie i jeszcze walczyć z wszelaką biurokracją by wspomnieć tak w skrócie. Wygląda, że wszystkim pasuje. GOPR działa z kasą podobnie jak "lecznictwo" gdzie ciągle kasy brak i musi walczyć o nowe zakupy więc jakaś zmiana też specjalnie im nie zmieni sytuacji chyba że będą priorytety. Może też powstać nowe "GOPR" jako instytucja/organizacja/firma o statusie zarobkowym na prawach choćby Spółki Akcyjnej, ale by powstała musi się zmienić prawo wraz z obowiązkowym ubezpieczeniem.
No dobra, rodzi się pytanie komu taki status quo nie pasuje i dlaczego (pomijam forumiarzy wszelakich i hejterów)?... i gdzie tkwi problem by były obowiązkowe ubezpieczenia oraz by była zapłata za akcję ratowniczą (o prawie to wiadomo)?
Tak się składa, że od czasu do czasu dopada mnie heksenszus. Kto to miał ten wie jak to boli. Pomagają mi na to zastrzyki. Kiedyś miałem z tym problem w Cisnej i poszedłem do GOPRu, bo lekarze wyjechali do chorego. I co? I d..a! Nie zrobili mi zastrzyku bo im nie wolno. "No chyba, żeby był Pan w górach, bo w górach to możemy" Masz rację ale nie do końca...
Pozdrawiam serdecznie.
P.S.
wykropkowałem, żeby znowu jakas niepotrzebna dyskusja o to słowo nie rozgorzała![]()
bertrand236
A ja mam znajomych, którym to nie pasuje,nie chodzą po górach i co jakiś czas mnie pytają dlaczego ich podatki idą na jakiegoś głupka ,który zachowuje się w górach nie tak jak powinien.
Nie zawsze trzeba mówić co się wie,ale zawsze trzeba wiedzieć co się mówi.
Klaudiusz
No to jeszcze raz: mnie też nie pasuje i pytam dlaczego moje podatki idą na jakiegoś głupka który zachowuje się nie w górach tak jak nie powinien (pijaka, grubasa, palacza itp, itd)? Dlaczego moje podatki idą na ściąganie z drzew kotków? Albo na gaszenie pożarów spowodowanych złą instalacją elektryczną, lub też na wyławianie lekkomyślnych topielców?
Ostatnio edytowane przez Browar ; 11-02-2016 o 15:21
Pozdrav
Ponieważ w świadomości ogółu kotek nie wchodzi na drzewo by z niego nie zejść a jeżeli nie zchodzi to nie ze swojej winy tylko drzewa,nikt specjalnie nie robi złej instalacji by był pożar i nikt nie wchodzi do rzeki by się utopić(oprócz samobójców).Natomiast jak ktoś idzie w góry szczególnie te wysokie to świadomie ryzykuje często zdając sobie z tego sprawę ,dlatego są osoby,które nie chcą płacić za czyjeś ryzyko i głupią ich zdaniem pasję dlatego pytają, dlaczego my mamy za to płacić?
Nie zawsze trzeba mówić co się wie,ale zawsze trzeba wiedzieć co się mówi.
Klaudiusz
I co Twoi znajomi robią w tej sprawie? Tylko pytają co jakiś czas Ciebie, czy coś więcej?
Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)