Ale z kropelek uzbiera się i wiadro. Państwo trzeba utrzymywać, czy to się komuś podoba czy nie.
Jak ktoś ma fanaberię chodzenia po górach - niech chodzi - ale niech ponosi tego konsekwencje również finansowe (znaczy w razie co płacenie za akcje). Ktoś chce mieć samochód - płaci ubezpieczenie - nie robimy zrzuty narodowej na kierowców. Nie chodzi o zmuszanie - musisz kupić ubezpieczenie. Tego się nie da zrobić. Wolna wola. Czujesz się pewnie, że nigdy nic Ci się w górach nie stanie - nie kupuj. Ale to chodzi o ponoszenie konsekwencji swoich czynów i decyzji - jak to stado baranów na Babiej - część nie zeszła bo zachciało się im biwakować na górze, a rano lament i dzwonienie po GOPR - a chłopaki lecą po barany... I jakie konsekwencje ponieśli - porażająca kwota 200zł za biwakowanie w PNie - uśmiać się można. I szybko zapomną. Jakby każdy za akcję miał do zapłacenia 5000 to by się zastanowił jakby mu się zachciało zimowych biwaków.
Nikt nie mówi - kupuj ubezpieczenie NNW, kupuj ubezpieczenie domu - wolna wola, chcę kupuję. Do szewskiej pasji doprowadzają mnie akcje - trąba powietrzna, pozrywało dachy, ludzie nieubezpieczeni i mówią że należy im się pomoc od państwa. Figa z makiem się należy a nie pomoc. Tak samo w górach - chcemy mieć coś za darmo. Chcemy mieć świetnie wyszkolonych ratowników, pędzących z pomocą, z pełnym wyposażeniem - tylko na to potrzeba pieniędzy. Jakby było tak pięknie na garnuszku MSWiA to by nie potrzebowali sponsorów.


Odpowiedz z cytatem