Jeżeli już rozmawiamy o ubezpieczeniu nas podczas wędrowania-podróży to podam przykład mojego kolegi.
Co prawda nie było to w Bieszczadach ale w Beskidach, kolega przyjechal z zagranicy na wakacje, tam pracował czy na czarno czy na biało to nie ma znaczenia.
wyprawa trwała ok 11 dni ubezpieczylismy sie na ten okres ( Ubezpieczyciela nie podam żeby niebyło reklamy)- składka wyszła za jeden dzień ok 3-4 zł dokładnie nie pamiętam.
Gdy tak szliśmy szlakiem grupka też zwiedzających- powiedzmy szła sporo przed nami i nad nami nie wiem czy celowo zrzucili w naszym kierunku średniej wielkości kamien-głazik czy to przypadek.
Pech chciał ,że kamień z dużą prędkością odbił się od drzewa i uderzył go wokolicy ramienia. Okazało się ,że jest złamany obojczyk. o własnych siłach jakoś dowlekliśmy się w kilka godzin do małej miejscowości i stamtąd dalej do szpitala itd. Ubezpieczenie sie w jego przypadku przydało. Tak musiał by pokryć leczenie z własnej kieszeni.


Odpowiedz z cytatem