Mylisz ubezpieczenia: co innego ubezpieczenie zdrowotne, kosztów leczenia (u nas powszechne, obowiązkowe, ubezpieczycielem jest monopolista ZUS), co innego ubezpieczenia od następstw nieszczęśliwych wypadków (NW). Twój kolega nie był ubezpieczony w ZUS i rozsądnie zrobił, że wykupił stosowne ubezpieczenie kosztów leczenia. Ale wróćmy do tematu. Jak rozumiem intencje, chodzi o coś w rodzaju ubezpieczenia NW pokrywającego koszty akcji ratowniczej. Jednak sprawa nie jest tak jednoznaczna. Płacąc składkę zdrowotną ZUS opłacam również pomoc w nagłych wypadkach. Gdy ulegnę wypadkowi w domu, na ulicy, pogotowie przyjedzie i odstawi mnie do szpitala. W Bieszczadach wzywałem pogotowie lotnicze z Sanoka w ramach tego samego systemu pomocy. GOPR jest organizacyjnie włączony w ten system ratownictwa. Ale nie jest włączony w system finansowania. Dla mnie jako poszkodowanego (przypadkowy uraz, ukąszenie żmii) jest nieistotne gdzie to się stało. Czy na polu w Duszatynie, czy na Połoninie Caryńskiej, potrzebuję pomocy. W Duszatynie udzieli mi pomocy pogotowie w ramach kontraktu z NFZ, na Połoninie GOPR w ramach... dobrej woli i co łaska. Jednego jestem pewien. GOPR jest potrzebny i jego mizeria finansowa woła o pomstę do nieba. Ale czy rozwiązaniem jest dodatkowe ubezpieczenie, a dla nieubezpieczonych pomoc płatna? Nie sądzę, chyba nie tędy droga.
Pozdrawiam
Długi


Odpowiedz z cytatem