"...Lecz ja wrócę tu, będę w twoim śnie.
Nikt nie zabroni nam śnić..."
Bogdan Loebl
To nie jest kwestia formy własności. W Sopocie mamy całą służbę zdrowia prywatną. Pogotowie Ratunkowe, lekarza rodzinnego, gabinety specjalistyczne, laboratoria, RTG, USG, wszystko jest prywatne. Mówimy chyba o formach finansowania GOPR. GOPR jako stowarzyszenie ludzi dobrej woli nie jest komercyjne i chyba takim zostanie. Jako stowarzyszenie posiada statut i w nim określone formy finansowania. Jego władze oraz poszczególne grupy muszą nieźle główkować, by zapewnić sobie potrzebne fundusze. Tym bardziej bolesne jest, gdy finansować trzeba jakąś bezsensowną akcję. Ale to zupełnie inny problem. Borykają się z nim strażacy, pogotowie ratunkowe, policja i GOPR. Gdzie jest granica między przysłowiowymi "klapkami", a uzasadnioną akcją ratunkową? Bo o czym dyskutujemy? O tym, by znaleźć stałe, stabilne finansowanie Stowarzyszenia pod nazwą GOPR, czy o trzepnięciu po kieszeni tych, którzy naszym zdaniem pod żadnym pozorem nie powinni chodzić w góry.
Dokładnie tak myślę Basiu:)Zamieszczone przez Basia Z.
Opcja 1 - z wzywania pogotowia ofiary nie rezygnują, bo to odruch bezwarunkowy w sytuacji zagrożenia własnego zdrowia i/lub życia. Potem miesiącami, czy latami daje się zarabiać firmom windykacyjnym, bo jaki procent ratowanych bez szemrania, od ręki wyłoży kasę za lot helikoptera i pracę załogi?
Opcja 2 - w wielu przypadkach "ekonomiści" wykalkulują, że nie chcą ryzykować zachwiania budżetu domowego i będą próbować poradzić sobie na własną rękę. To może czarne statystyki zmienić.
GOPR przyjmujący zgłoszenie zapewne w schemat rozmowy telefonicznej wkomponuje pytanie: "Czy ma pan/pani stosowne ubezpieczenie lub środki na pokrycie akcji?", "Czy jest pan/pani świadoma kosztów akcji, które będzie pan/pani musiała ponieść?", "Czy nadal nalega pan/pani na przylot ratowników?"
Opcja 3 - turysta ma albo kupę kasy albo ubezpieczenie. W razie W GOPR akcję przeprowadza, klient płaci, jest OK.
która opcja Twoim zdaniem jest najbardziej prawdopodobna i jakiego odsetka turystów-ofiar wypadków może dotyczyć?
W każdej opcji należy założyć okresy "posuchy", gdy nikt nie zechce nóg łamać, chwytać piorunów, czy błądzić styczniową porą bez kurtki. A co wtedy? GOPR pewnie powinien założyć gospodarstwo pomocnicze i zarabiać na utrzymanie wycieczkami lotniczymi lub występami artystycznymi na zaporze solińskiej?
vm2301: no ok, może nie do końca jasno się wyraziłem. Chodziło mi bardziej o uregulowanie kwestii płacenia za nieuzasadnione wezwania, a mówiąc inaczej - wzywania do spraw, które nie wymagają koniecznej pomocy (znowu posłużę się "sraczką"). W ten sam sposób, podciągnąłbym pod to akcje, które wynikają z nieodpowiedzialności turysty, ot np. takie wychodzenie w góry samemu w zimie, bez żadnego doświadczenia czy rozeznania w terenie, sprawdzenia prognozy, informacji w schronisku itp.
EDIT: i nie mam zielonego pojęcia, czemu z niezaznaczonym B mój tekst jest pogrubiony
Widzisz Kufel to co piszesz o :
już pokazuje że nic nie sposób zdefiniować .nieodpowiedzialności turysty,
Jeśli ja na własne ryzyko idę zimą w klapkach w góry - to widocznie tak chcę.
.... i po jaką cholerę chcą mnie ratować ???
Co to , już nie można sobie odmrozić uszu na własne życzenie ?
Toż to jest gorzej niż za komuny.
A inni jeszcze mają za to płacić ?
Tak
Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)