Po łebkach przejrzałem dyskusję- i faktycznie macie dużo racji :)
Bertrand- że ma taką wizję
Browar- ze GOPR jest nie tylko dla turystów.
I inni. Też rację macie.

Sam w tym roku byłem w dyżurce z dziurą w nodze. Siekiera mi się omskła taki los, i kto widział ten wie- żem nie amator. I kaca nie miałem i trzeźwy byłem, ale się omskła- bywa. I co teraz? Nie miejscowy, nie turysta, a nogą wykładzinę w GOPR Cisnej zafajdałem. A Ci co w lesie ciupią, a tartakach, a ci, a owi? Nie da się ich wszystkich wsadzić do jednego wora razem z turystami, nieodpowiedzialnymi kretynami i całej masy form pośrednich, przybić na drzwiach cennik i wio.

Ktoś miałby pomysł jak zabezpiczyć finansowo ubezpieczenia i akcje: Lucyna (albo ktoś) bierze wycieczkę "sercowców" z Polańczyka. A Ci, twierdzą że zdrowi i chcą leźć do Pińczuka. Ambitne i uparte acz gorące leciwe pikawy startują do wyścigu na górę- który pierwszy, który będzie gwiazdą wieczorku tanecznego. A na górze... chłopcy z dyżurki już ciągną zapałki który pompuje pierwszy. A jeszcze może tak zrobią na wycieczce że śmigło leci. I co wtedy? Ciekaw jestem. Bo ogólne wizje i narzekanie to chyba narodowa tendencja. Końkretnie proszę! : - )

Faktycznie, w kwestii GOPR = ratowanie turysty, było by łatwiej. Ale tak nie jest. Są Górskim Pogotowiem a nie Turystycznym- dlatego powinno być darmowe, bez ubezpieczenia. Opłaty za akcje (i ew ubezpieczenia) mogłyby obowiązywać w przypadku stwierdzenia pijaności/ radosnego kretynizmu poszkodowanej osoby, tylko kto i jak ma to orzekać (mierzyć głębokość protektora na podeszfie itd).