Wszystko da się wytłumaczyć a zwłaszcza w państwie UE. No to trzymajmy się tej Twojej Browar wyliczanki:
I tak głupiego kota na głupim drzewie do którego głupi jakiś człowiek wezwał strażaków by go ściągnęli. Ci powiedzieli, że nie ściągną bo to głupi pomysł i kosztuje kasę podatników. Ale zaraz znajdzie się nawiedzony zielony co powie, że na tym drzewie właśnie w konarach jest gniazdo puszczyka mszarnego, zresztą też głupiego i dlatego płaci podatek by chroniono taki hit ornitologiczny. No dobra tutaj zapłaci TPP znaczy się Towarzystwo Przyjaciół Ptaków jak im strażacy wystawią rachunek i jakoś wywalczą kasę.
Z tą głupią instalacją elektryczną to po lekku, bo jeśli to dom jednorodzinny to najwyżej jedna rodzina głupka (jeśli to on sam zakładał instalację elektryczną) się zdematerializuje, ale jak ktoś głupi założył w wieżowcu to jest gorzej. Po prawdzie to każdy pożar jest głupi, bez wyjątku.
Co tam mamy jeszcze?... aaaaa głupiego topielca, no tak ten ma zgnić i zatruć wodę?... no, w sumie to dopiero pojedyncze sztuki piranii trafiają się w Polsce, ale jest ich jednak mało.
No dobra coś z bieszczadzkich szlaków... dajmy na to, że schodzę z Małej Rawki, jest ślisko bo po ulewie i widzę jak leży głupi grubas z otwartym złamaniem na nodze z jednym pepegiem i w dodatku to nałogowy palacz, nawet teraz z bólu pali jeden za drugim... pytam się go czy ubezpieczony?... nie, nie jestem ubezpieczony!... a może masz grubasie kasę na sprowadzenie pomocy i dalsze leczenie?... nie nie mam!... jestem głupi! o jaki jestem głupi!... Ja zaś w myślach... oooo to taki głupi to ja nie jestem, może głupi, ale taki to już nie... nie będę przecież targał spaślaka na dół, nieubezpieczonego w dodatku i śmierdzącego papierosami, bo jeszcze mi się coś stanie a moje ubezpieczenie nie przewiduje targania nieubezpieczonego a jak go zniosę to co dalej. Więc spokojnie schodzę na dół z myślą "głupich nie sieją... niech szuka jelenia albo wilki i lisy na żer. I mam czyste sumienie i się nie spaźniam na piwko... bo logistycznie w UG mam już zamówione... schłodzone... jakiś jeden (zaznaczam jeden by nie być pijakiem!) pilznerek butelkowy dajmy na to i żaden głupi gruby palacz mi nawet rozkoszy picia nie zmąci. Wieczorkiem zadzwonię z nudów do GOPR płatnego i powiem... na stoku Małej Rawki leży gruby palacz z otwartym złamaniem, ale jest nieubezpieczony i totalny golec... Aaaaa, no tak... to my tacy głupi nie jesteśmy, może głupi, ale tacy to już nie! Niech se leży... No i bajka.
No to jeszcze raz!


Odpowiedz z cytatem