Zabrakło ważnego elementu krajobrazu Otrytu.
W Chacie Socjologa nie zatrzymywałem się na noclegi (miałem bazę wypadową w niedalekim Sękowcu). Ale kilkakrotnie koło niej przechodziłem. W ubiegłym roku dwa razy.
Oczarowało mnie jej dzikie położenie, puszczańska prostota. Tuż przy niej robiłem sobie zazwyczaj krótki „popas” (piwo, kanapka). Podziwiałem też spartańskie upodobania ludzi, którzy zatrzymywali się tam dłużej. Ani elektryczności, ani wody bieżącej. Latarka i świeczka. Wiadro i wio do strumyka. Najbliższy sklep jest w Chmielu, ale żeby do niego zejść i wleźć z powrotem ... Ale to pewnie był urok, a nie fatyga.
Szkoda i żal.
Z informacji na stronie Klubu Otryckiego wyczytałem, że w dniu pożaru (13 stycznia) w chacie mieszkały 3 osoby: pani i dwóch panów. Panowie zeszli na dół na zakupy. Pani została sama i nie zdołała opanować pożaru.
Winnych chyba nie ma. Komin i trzon kuchenny to zawsze „pięta achillesowa” budynków drewnianych. Trudno gołym okiem zbadać ich stan techniczny.
Sądząc z braku odzewu na mój wcześniejszy post (przed pożarem) o Chacie Socjologa, była ona większości członkom Forum nieznana. Chyba jej nie widzieliście.
No to już jej niestety nie zobaczycie.
Pozdrawiam