mam kilka pytan:
- czy interesuja cie tylko bieszczady- czy inne gory np. sudety tez?
- czy akceptujesz jedynie warunki schroniskowe- czy odstrasza cie spanie na karimacie, gotowanie na piecu, brak biezacej wody itp tzn czy cos na ksztalt chatek, wiat jako miejsce noclegowe wchodzi w gre?
- czy lubisz dlugie nocne imprezy nie tylko przy herbacie, z gitara, spiewem, ogniskiem i opowiesciami (nie tylko gorskimi)
jesli moga byc inne polskie gory, chatki i nocne polakow rozmowy- polecilabym ci zloty roznych forow internetowych np. lutowy zlot forum sudety.it w gorach kaczawskich. Trasy sa rozne, jezdza ludzie ktorzy lubia chodzic duzo, a takze zdechlaki ktore kochaja w gorach wszytsko oprocz chodzenia- a chodzenia szybko pod gore wrecz nienawidza ( to np. ja :) )
latwiej byloby ci pomoc jakbys sprecyzowala czego w tych gorach szukasz- czy tylko widokow, kilometrow trasy uciekajacych spod nog i zaliczonych szczytow do odhaczenia - czy ludzi ktorzy lubia włoczege i rozmowa z nimi moze owocowac kolejnym zaplanowanym wypadem, czy niezapomnianych noclegow, wspolnych spiewow i zarcia gotowanego na ognisku?
niestety jest pewien problem- ludzie w duzej czesci dziela sie na takich ktorzy jada w gory aby zapier**** przed siebie bez opamietania oraz na takich ktorzy sa leniwi i wola spedzic weekend w domu przed telewizorem... znalezc ekipe ktora idzie przez gory i pagory z predkoscia 1km na godzine graniczy z cudem.. i naprawde - majac niezadobra kondycje- w duzej czesci pozostaje komus takiemu zaczac wyjazdy samemu organizowac- bo wtedy on wyznacza warunki i zasady - czasy przejsc, czestotliwosc odpoczynkow. I nie nie ma co ukrywac- ze czesto jest skazany na samotna wedrowke.. bo co z tego ze idzie w grupie- skoro grupa znika za horyzontem? ale zawsze mozna sie z ekipa spotykac na noclegach, posilkach...



, z gitara, spiewem, ogniskiem i opowiesciami (nie tylko gorskimi)
Odpowiedz z cytatem