Nie pisałeś którym szlakiem chcecie zacząć wędrówkę, więc przyjąlem że przez połoniny. Nie mienia to faktu że przewyższenie z Ustrzyk jest prawie takie same na Caryńską jak i na Rawkę. Więc moja uwaga pozostaje aktualna. Poza tym, to co powiedział Joorg, wędrując granicznym (a w zasadzie po górach) musisz sumować wszystkie podejścia. A w Bieszczadach sporo się tego uzbiera. Większe podejścia czekają Cię co chwilę, na Rawkę, przełęcz pod Czetreżem, dalej podejście Rabią, Płasza, Roztoki itd. itd. Jeśli wziąść pod uwagę że chcecie wyprawowo wędrować więc obciążenie większe. No i niestety nie masz na tym szlaku "wiosek w dolinach". Trzeba ekstra odbić. Latem można uzupełnić zapasy w małym sklepiku u Wojtka Judy w Balnicy. Ale w kwietniu zapomnij. Schronisko jedyne w części bieszczadzkiej znajdziecie dopiero w Łupkowie (o ile zamierzacie przejść tamtędy). Ale są wiaty: Pod Czerteżem, pod Rabią, na Roztokach. Pamiętaj, że teraźniejsze "szkolenie" o którym piszesz, może zwieść w górach. Niestety, wędrowanie po płaskim, to nie to samo co wspinanie się. Zwłaszcza gdy doda się plecak. A w ogóle skoro nikt z Was nie był w Bieszczadach to polecałbym szlak czerwony. Bardziej widokowy, w kwietniu mało uczęszczany i bardziej schroniskami usiany przez co bardziej przedeptany. Na obydwu w tym okresie możecie spotkać sporo śniegu.. Pamiętaj o małym doświadczeniu ekipy i Twoim również. Bo góry to nie rower. I Jeszcze jedna sprawa. By montować jakąś wyprawę, przydałoby się jakieś doświadczenie. Bierzesz odpowiedzialność za tych ludzi! W tamtym roku w maju, nagłe załamanie pogody mało co nie doprowadziło do tragedii. Na szczęście śmigło było "na miejscu". No i przy większej zorganizowanej grupie wymagany jest przewodnik!
Pozdrawiam


Odpowiedz z cytatem