A ja właśnie planuję również te dłuższe, bo te dłuższe są zazwyczaj dalsze i mogę już tam więcej w życiu nie przyjechać.
A wtedy - szkoda po prostu każdego dnia, jeżeli miałoby się go stracić z powodu złych połączeń kolejowych.
No chyba że się np. z góry zaplanuje dojazd stopem.
Kiedyś z koleżanką, z która do teraz bardzo często jeżdżę zaplanowałyśmy we Francji, że łapiemy stopa i jedziemy tam gdzie jedzie pierwszy samochód, który się zatrzyma. Miałyśmy tylko ogólnie wyznaczony kierunek oraz wyznaczony cel, do którego chciałyśmy dotrzeć, ale obojętnie jaką drogą. Jechałyśmy po łamanej.
Miałyśmy mapę i kiedy docierałyśmy do jakiegoś miejsca wybierały dalej drogę, która była najkrótsza w kierunku naszego celu i tam łapały kolejnego stopa, który jechał z grubsza we właściwą stronę.
Dzięki temu zwiedziłyśmy mało znane zakątki Prowansji i Langwedocji, które ogólnie są rewelacyjne, spały na plaży, potem pod gołym niebem w winnicy, potem w autobusie na parkingu itd.
Tylko na takie podróżowanie trzeba mieć więcej czasu.
B.




to chyba warto zaplanować... tak mnie się zdaje
Odpowiedz z cytatem
Zakładki