pamietam ze czytalam kiedys w necie swietna relacje - z wyjazdu pozornie "totalnie niezaplanowanego". Niestety, nie moge jej cos odszukac...
pokrotce historia byla taka:
Gosciowi przysnilo sie ze jezdzi po ukrainie czerwona łada z wgniecionymi drzwiami. Sen byl piekny, az mu zal bylo ze sie obudzil... opowiedzial go kumplom- no i postanowili sen wdrozyc w zycie... zaczeli poszukiwac do kupna takiej łady- czerwone byly ale zadna nie miala wgniecionych drzwi... wiec kupili taka i sami nad nia pracowali zeby jej wgniesc drzwi - zeby byla taka jak ze snuco najzabawniejsze- ledwo wjechali na ukraine rąbnelo w nich jakies auto- wgniatajac im drzwi z przeciwnej strony
wiec taki mniej wiecej byl wstep... sensem reszty wyjazdu bylo jechanie przed siebie- celowe nieuzywanie mapy (bo mapa ich brzydzi i odbiera wolnosc) i kultywowanie zasady: jak jest skrzyzowanie to dalej wybieramy droge o gorszej nawierzchni. I jak miejscowy zaprasza to nie wolno odmowic. I kierowac trzeba sie na wschod- czyli na wschodzace slonce a wracac nalezy zaczac jak sie odbija od rosyjskiej granicy. Aha! i jeszcze celem bylo picie duzej ilosci alkoholu aby "zwiekszyc poczucie nierealnosci i bardziej rozproszyc wspomnienia"
Byla to jedna z fajniejszych relacji jakie czytalam.
czy wedlug was to byl wyjazd zaplanowany czy niezaplanowany?![]()


co najzabawniejsze- ledwo wjechali na ukraine rąbnelo w nich jakies auto- wgniatajac im drzwi z przeciwnej strony
Odpowiedz z cytatem