Po pierwsze - uwielbiam planowanie.
Nie tylko dla siebie, czasem planuję wycieczki znajomym, a raz to nawet zrobiłam to za pieniądze (niewielkie) dla cudzoziemców, którzy chcieli zobaczyć polskie góry.
Wymyśliłam im trzy alternatywne trasy, oni wybrali jedną (Beskid Sądecki - Gorce), którą dopracowałam i zrobiłam im rezerwacje noclegów w schroniskach.
Bardzo im się podobało :)
Przy planowaniu korzystam głównie z Internetu, mam obcykane rozkłady jazdy w tym czeskie, słowackie, węgierskie (na szczęście ich strona jest tez po angielsku), rumuńskie, ukraińskie.
Mam zakładki do stron, które oferują noclegi w różnych tanich miejscach.
Czasem opracowuję wyjazd, a on ostatecznie z różnych powodów nie dochodzi do skutku, mam wiec specjalny katalog na dysku pod nawą "Do zrealizowania", gdzie takie opracowane już pomysły czekają na lepsze czasy. Obecnie mam "zaległy" wyjazd rowerowy na trasie Przemyśl - Horyniec Zdrój oraz wyjazd w góry w okolice Tokaju, przejazd mało znaną kolejką leśną w Górach Slanskich oraz kąpielisko termalne.
Jeśli chodzi o mapy to wstępnie posługuję się tymi co są w Internecie, ale przy dopracowywaniu tras zawsze papierowymi.
Nie używam GPS.
Z przewodników papierowych korzystam też wstępnie, więcej wiadomości wyszukuję w Internecie na "oryginalnych" stronach, gdyż każde muzeum, park narodowy czy ważniejszy zabytek ma swoją stronę w Internecie.
Przydaje się podstawowa znajomość języków, a w ostateczności tłumaczenie google.
Tak np. okazało się ze Park Narodowy Padisz ma stronę tylko w języku rumuńskim, a wiec opracowując trasy piesze na terenie tego parku korzystałam z tłumaczenie google.
Bardzo często moja inspiracją bywają fora internetowe, np. opowieści Buby.
Ostatnio zainspirowały mnie:
- Kaukaz Środkowy
- Szkocja
Ale to jest temat bardziej odległy, a na razie planuję wycieczki na wiosnę.
B.


Odpowiedz z cytatem