hallo,
ja ,mogę chyba tak napisać;
przygotowuję się do każdej wyprawy,chyba już ...ze czterdzieści lat...
tzn:do każdej wyrypki dorzucam nabyte doświadczenie i... najważniejsze jest z KIM się podróżuje-czy to dotyczy miejscowości oddalonej o 100metrów czy jest to wioska leżąca u żródeł Amazonki...
to chyba nic nowego;
myślę ,że sam imperatyw dotarcia w określone miejsce jest sam w sobie podróżą,
nawet nie znając celu podróży można ,będąc już na miejscu- czuć się swobodnie, mając odpowiednie towarzystwo,a posiadając pewne podstawy znajomosci kultury i sztuki dostrzec elementy światowej wspólnoty.
Ja mam szczęście , bo znam paru Podróżników.
To dzięki ich lobbingowi trafiłem na bieszczadzkie forum -Agnieszkaruda,Rafal,Don Enrico,Bazyl,Bartolomeo...
Jeszcze jedno Ich charakteryzuje, mianowicie : gdziekolwiek się pojawią momentalnie pojawiają się inni ludzie, którzy chętnie przebywają w ich towarzystwie---,jakaś zarażliwa jest ta kompanija...
takie to przygotowania a raczej ich brak...
Andrzeju, pływanie statkiem po przybrzeżnych wodach Norwegi przypomina oglądanie pokażnej gałki lodów przez szybę...
z tego co przyuważyłem ,pływając czasami podobnym torem wodnym- to należy posiadac mocne łokcie,gdyż najlepsze fotografie wykonuje się z piątego pokładu i...o tym raczej nie przeczytasz w swojej literaturze
,życzę powodzenia w kraju najdroższej kanapki jaką kiedykolwiek jadłem
hej



Odpowiedz z cytatem