Chyba jeszcze w oftop nie wpadliśmy![]()
Mnie ta różnica wrażeń zaintrygowała i pospiesznie udam się, w owe miejsce, żeby naocznie sprawdzić...:)
Dziabkę troszku znam, jest zapaleńcem i entuzjastką gór, które schodziła już wzdłuż i wszerz; wiem, że z niejednego pieca chleb jadła; surowe, trudne warunki jej nie obce...a im gorzej tym lepiej:)))
Ale wyobrażam sobie jak prowadzi grupę, prawie ciągnie z mozołem do kultowej chatki, podtrzymując na duchu wizją ciepła domowego ogniska (wprawdzie bez prądu i wody, ale za to...) a tu masz...mrozem duje na powitanieTo ja też bym się głupio poczuła, jako pojedynczy człowiek i jako organizator...
A dziabka nie weszła w noclegi, żeby naskarżyć, ale skoro się tamat pojawił, to podzieliła swoimi wrażeniami, mieszanymi co do gospodarzy i to też jest potrzebne...


Odpowiedz z cytatem