media odnotowały :
Pożegnalną balladę Johanowi zaśpiewał Łysy. A ostatnie dobre słowa posłali mu zakapiorzy, którzy zjechali się z różnych zakątków gór.
Johan kochał Bieszczady i życie. Kilka miesięcy temu pierwszy raz zgodził się na nagranie. Urzekał wiarą w długowieczność.

Niebo nad górami zabrało już do siebie wielu zakapiorów. Co roku, co kilka lat, odchodzi kolejny z nich. Tym razem był to Johan. Ten od frasobliwych Chrystusów, które rzeźbił do ostatniego dnia.
http://www.tvp.pl/rzeszow/aktualnosci/spoleczne/bieszczadzkie-pozegnanie-johana/3996968