Żeby nie przepadło w odmętach sieci...
http://www.nowiny24.pl/apps/pbcs.dll...ZADY/977802533
Nie żyje Johann, legenda Bieszczadów
Krzysztof Potaczała

W sobotę w szpitalu w Ustrzykach Dolnych zmarł Jan Cudzich, znany powszechnie jako Johann. Rzeźbiarz, zbieracz runa leśnego, węglarz. Nie przetrzymał ostrego przeziębienia.

Pisaliśmy niedawno o nim w "Nowinach”. Wciąż rzeźbił, wciąż był pełen energii, chęci do życia. Planował spotkania z dawno niewidzianymi kolegami, wspominał tych, którzy odeszli na niebieskie połoniny, barwnie opowiadał niezwykłą historię swojego życia w Bieszczadach.

Nie chciał mówić o wszystkim i nie tłumaczył, dlaczego. Więc mało kto wiedział, że za młodu krótko studiował teologię na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim, że zgłębiał filozofów, znał język niemiecki, a rzeźby uczył się jako nastolatek podglądając figurki świętych na jednym z cmentarzy w Szczecinie.

W Sylwestra się przeziębił, ale nie chciał pójść do lekarza. Unikał badań jak ognia. Jego uczeń od rzeźby, Wiesiek Kabaj z Ustrzyk, zawiózł go do szpitala w Lesku, gdzie Johann w końcu odpuścił. Wykryto u niego cukrzycę, dano antybiotyki na ostre przeziębienie. Wrócił do swojej chatki w Chrewcie, ale czuł, że jest słaby. Budził się w nocy, coraz bardziej kaszlał, nie mógł już godzinami strugać w drewnie…

W sobotę nad ranem ze snu wyrwały go duszności. Krystyna, jego połowica, wezwała karetkę. Kilka godzin później umarł w ustrzyckim szpitalu.

W listopadzie, kiedy ostatnio z nim rozmawialiśmy, mówił, że tak dobrze się czuje, iż ma nadzieję dożyć stu lat, jak jego dziadek. Dożył 71.
Blue sky...[*][*][*]