to co Ty lansujesz nazywa się relatywizmem moralnym lub bardziej po ludzku - usprawiedliwianie złych uczynków poprzez czasy, pobudki, kariery, wujka, ciocię. dobrego postępowania nikt nie usprawiedliwia.
Nazywaj to jak chcesz. Dla mnie to po prostu rozsądek i logika.

Usprawiedliwianie? Po części tak, oczywiście. Jak napisałem, w pewnych czasach nie można było liczyć na karierę, czy jej rozwój bez członkostwa w wiadomej partii, czy poparcia dla władz PRL.

Ty nie-relatywny oczywiście żądnej lojalki byś nie podpisał, do partii bys nie należał. Zamiast prowadzić badania naukowe, czy wydawać swoją twórczość rzuciłbyś dla swych ideałów wszystko i pojechał pracować na wypale w Bieszczadach
Wyrośniesz z tego przekonania...zaraz po tym, jak Ci pryszcze zejdą.

czy ty naprawdę myślisz, że taki Gołas czy Szymborska i milion członków PZPR była zainteresowana ideami rewolucji ? znam takich, którzy nawet nie wiedzieli kim był lenin, a mieli legitymację
poszli jak muchy do gówna, bo partia dawała stanowiska, ot cała tajemnica.
Sam napisałem, że partia blokowała wszystko nie-członkom. Więc taka "interesowność" jest zupełnie naturalna.
Osobiście jej talk naprawdę nie odczułem, nie licząc odmowy w przyznaniu wczasów, bo ojciec się jakiemuś aparatczykowi naraził. Rozumiem ich. Sam zrobiłbym to samo.
Możliwość stworzenia czegoś istotnego, nakarmienia jednocześnie dzieci jest ważniejsza niż legitymacja PZPR.

Wielu twierdzi, że wierzyli w te ideały. Pamiętaj, że to możliwe, bo wiara się potrafi zmienić.

Pietrzak sam przyznaje, że był gorliwy w swej wierze w przewodnią rolę partii. teraz wierzy w świętość prezydenta, co poległ zamordowany przez Ruskich.

po drugie - istnieje coś takiego jak stopniowanie winy
Przy Twojej dezaprobacie dla relatywizmu stopniowanie winy? Szok.

Ale ja się z tym zgadzam.

gdy dostałeś złą ocenę to dostałeś reprymendę, ale gdybyś ukradł portfel to byś na dupie nie usiadł
No ale Gołas, Szymborska, Harasymowicz to jest inna liga, a stalinowscy zbrodniarze to jeszcze inna liga.
No postopniujmy trochę.

Skoro Gołas to zdrajca, człowiek nie zasługujący na żaden szacunek, to co powiesz o tych to zamordowali Pyjasa, czy Popiełuszkę? Tych, co preparowali dowody w "szopkowych" procesach, by skazywać na śmierć? PO prostu nazwiesz ich zdrajcami z innej ligi? Pitolisz głupoty.

Znalazłeś jakiś plakacik, gdzieś tam przeczytałeś cos o Gołasie i się wymądrzasz.

Wbrew temu co piszesz:

znam takich, którzy nawet nie
Ty nie znasz nikogo, tylko coś tam poczytałeś w Gazecie Polskiej, czy innym polit-tabloidzie.

Ty być może znasz kogoś, kto - jak znakomita większość Polaków - musiał żyć w tamtej rzeczywistości i nie zawsze robić wszystko zgodnie ze swoimi przekonaniami lub po prostu wierzył w to.

Być może ktoś w Twojej rodzinie.

Ale mówienie: ja wiem, jakie mieli pobudki, ja znam, to brzmi jak pierdolenie szczyla, który nagle Amerykę odkrył, bo artykulinę w GP przeczytał. Mgłe oglądnij, to wreszcie Prawdę poznasz. Fakty.

Nikomu nie szkodził, nie donosił, nie agitował itp. był po prostu marynarzem z Aurory i miał centralnie w dupie to co się działo wokół niego - rewolucja, bolszewicy, partia, praca itd.
Zapewne ciężar gatunkowy jego agitacji - nawet nie jestem pewien, czy faktycznie takiej zaangażowanej, czy tylko przypadkowej - jest znacznie większy niż jego zasługi dla polskiej kultury.

Zmieszać z błotem, ekshumować i w gównie wytarzać.

Ja - w przeciwieństwie do Ciebie - nie znam tych ludzi, nie wiem, jakie naprawdę pobudki nimi kierowały przy zapisie do partii, choć oczywiście lista takich powodów jest krótka.
Nie znam żadnego przypadku skrzywdzenia kogokolwiek przez Gołasa, więc nie widzę powodu, by miał mój szacunek stracić.


Gadasz jak te szczyle, jak ten obszczymurek Kamiński, co to ledwie przestał w gacie srać, a potrafi moralizować i o śmierci lepszej od utraty honoru pierdolić.

To gadka-szmatka żywcem wyjęta z agitacyjnych spotkań pisiorów lub im podobnych, którzy dużo na temat bohaterstwa potrafią mówić, ale gdy pojawia się okazja do osiągnięcia korzyści, to pierwszymi sa do koryta.
A w czasach PRL, czy wojny prędzej skuliliby ogon i spieprzali gdzie pieprz rośnie, czy po pierwszej pałce na plecach stali by się najaktywniejszymi TW.

Wiesz co, pożyj jeszcze trochę, doświadcz odpowiedzialności za rodzinę, zobacz jak zmieniają sie priorytety. dzisiejsze czasy nie zmuszą Cię do czynów moralnie wątpliwych. Ale jeśli wyobrazić sobie szczyt PRL...