Ech, napisałem długaśny post w sprawie, ale przeczytałem wypowiedź Bertranda i właściwie jakieś 80 procent swojego tekstu wykreśliłem, żeby się nie powtarzać. Ale dobrze, że straciłem na to czas pracowy, a nie domowy Pozwolę sobie tylko na kilka luźnych uwag, od sasa do lasa.
Pierwsza rzecz - trudno mi w stosunku do KIMB-u używać pojęcia tradycji w jakimkolwiek kontekście. O ile pamiętam ze swojego doświadczenia (i wnoszę z opisów starszych stażem KIMB-owiczów), ta impreza nigdy nie odbyła się dwa razy w tej samej formule. Corocznie mamy jakieś zmiany, które wymagają nowych ustaleń. Że tylko wspomnę ostatnie 3 KIMB-y - w 2008 odbyło się pierwsze spotkanie w ZpC, w 2009 lizaliśmy rany po forumowej schizmie, w 2010 na "pomarańczowym" nie było już Kazika... Niby drobiazgi, ale za każdym razem wymagały "wymyślenia" KIMB-u od nowa. I to w sposób dość subtelny, bo zawsze jest to stąpanie po kruchym lodzie. Także w tym roku mamy do czynienia z nową sytuacją - Kazik "namaścił" Piskala na organizatora. Pewnie intencje miał dobre, ale wyrządził mu trochę niedźwiedzią przysługę, bo zaraz podniosły się głosy: a czemu Piskal, a może ktoś inny, a czy Kazik miał prawo itp. itd. A Piskal - pewnie nie do końca wiedząc, jak się w tej sytuacji zachować (ja też bym nie wiedział) - zachował się po prostu przyzwoicie, czyli zasięgnął rady przyjaciół, dzięki czemu powstała Rada, czyli nieformalna grupa trzech kolesi, która wykona może ze 3 telefony w celach organizacyjnych i zamieści ze 6 postów w celach informacyjnych, na czym jej działalność się zakończy.
Na marginesie - gdyby Piskalowi - tu cytat - faktycznie "odp...ło" i próbował rządzić dekretami, mielibyśmy prawdopodobnie kolejny rozłam i dwa KIMB-y. Podobnie gdyby Kazik się uparł, żeby rządzić KIMB-em z poziomu forum "zielonego" - mielibyśmy "zielony" KIMB bez "pomarańczowych" i "pomarańczowy" KIMB bez twórcy KIMB-u
Podobnie jak Bertrand, byłem z początku zwolennikiem odgórnego wyznaczenia miejsca tegorocznego KIMB-u, bo to upraszczałoby sprawę i pozwoliłoby uniknąć otwierania "puszki z Pandorą". Ale w pewnym momencie na forum dała się odczuć silna potrzeba współdecydowania o lokalizacji, której zignorowanie byłoby nie w porządku. Dlatego Bertrand został przegłosowany i mamy ankietę.
Jeszcze na koniec - Rada, prawa ręka, głosowanie... Używamy tych skrótów myślowych, bo tak jest krócej i czasem śmieszniej, a nie dlatego, że ktoś tu choruje na tytułomanię czy egocentryzm. Taka "rada" brzmi zasadniczo lepiej i praktyczniej niż "Piskalorazmarcowyrazemzbertrandemdwieścietrzydzi eścisześć"