i piłeczka Durczoka:

Oto odpowiedź Kamila Durczoka.

"Szanowny Panie!

Najtrudniej polemizować z emocjami. Stąd trudno mi będzie się odnieść do Pańskich błyskotliwych uwag na temat maniery w której napisałem felieton o ekochosztaplerce. Są na nieco tylko wyższym poziomie, niż te nazywające mnie faszystą. Naprawdę nie uważam ekologów za zło wcielone. Są grupą zdolną na szczęście powstrzymać to, co w niekontrolowany sposób zagraża nam wszystkim. Ale poważam ekologów. A nie ekoidiotów, ekohosztaplerów i ekoterrorystów. Z tych samych powodów nie bardzo wiem, dlaczego określenie ekoidioci był Pan łaskaw wziąć do siebie…

Znacznie chętniej podejmę dyskusję o tym, jak faktycznie wygląda cały narciarski biznes – przepraszam za język, mógł Pana urazić – lepiej będzie infrastruktura narciarska - w Polsce. A prawda jest taka, że w porównaniu z sąsiadami nie wygląda wcale. Bez względu na to jak będzie Pan zachwalał nowe wyciągi, bez względu na to jak pozytywne przykłady widać w Wiśle, Ustroniu czy Szklarskiej – smutna prawda jest zupełnie inna. Wszystkie te inwestycje nie stanowią nawet ułamka kosztów jakie ponoszą Ci, którzy rzeczywiście inwestują, chcąc dogonić Europę. Słowacy w Tatrzańskiej Łomnicy już zainwestowali 30 milionów euro. Za chwilę zainwestują kolejne 100 milionów. W planach pojawia się kwota jeszcze większa. W jednym ośrodku! A u nas? Turyści w Zakopanem??? Raczy Pan żartować. Zjeżdżają do ponoć zimowej stolicy Polski na 2 miesiące w roku. Trzeba było zadzwonić do kilku hoteli pod Giewontem (tak jak ja to zrobiłem przed napisaniem felietonu) i zapytać czy są wolne miejsca. Całe mnóstwo, z flagowymi hotelami na czele. Ale by to sprawdzić, trzeba czegoś więcej, niż święte oburzenie którym Pan zapałał.