i gładkie odbicie Olszewskiego


Szanowny Panie,
będę utrzymywał, że w polskie góry jeździ Pan rzadko. Pisząc o polskich górach miałem bowiem na myśli nie tylko Pilsko. To, prosze wybaczyć, zbyt mało, by budować fałszywe uogólnienia, jakie pojawiły się w tekście.

Weźmy choćby Zakopane, które, jeśli dobrze rozumiem, dla Pana jest synonimem słabości polskich miejscowości żyjących z turystyki zimowej. 24 stycznia tego roku w gazecie fakt ukazała się informacja, że tej zimy w Zakopanem pojawiło się 300 tys. turystów. Nie ma niestety informacji, czy mówimy o turystach, którzy wykupili noclegi w Zakopanem, czy również o tych, którzy lokują się w ościennych miejscowościach. Jeśli to pierwsze, to turystów jest znacznie więcej. O sezonie letnim nawet nie wspominam - liczba turystów z roku na rok rośnie. Że nie wszyscy zmieszczą się w nielegalnej kolejce? Zapomina Pan o tym, że w porównaniu z krajami takimi jak Słowacja chociażby mamy znacznie mniejszą ilość terenów wysokogórskich. Telefony do kilku hoteli, które Pan wykonał, nie są, moim zdaniem, miarodajne - istnieje duże prawdopodobieństwo, że turyści szukają tańszych noclegów.

Argument, że czepiam się narciarzy, a powinienem skupić się na motocyklistach i quadowcach, jest chybiony. Nie tylko dlatego, że ni z gruszki ni z pietruszki zbacza Pan z głównego wątku, jakim są sporty zimowe. W archiwum "Dużego Formatu", krakowskiego dodatku "Gazety Wyborczej" i "TP" może Pan zaleźć moje artykuły na ten temat. Spieszę poinformować, że na skutek m.in. mediów problem ten powinien zostać wkrótce odrobinę ucywilizowany. Szczerze - nie zazdroszczę spacerów po Pilsku, bo zagęszczenie motocyklistów jest tam wyjątkowo wysokie. Motocykliści i quadowcy również uważają ekoidiotów za swoich największych wrogów.

Co do turystyki pieszej: częściowo ma Pan rację. Są miejsca, gdzie turystyka piesza robi duże szkody. Ale nie powinien się Pan dziwić - jeśli chcemy otworzyć jak najszerzej polskie góry dla narciarzy, to dlaczego piesi mają być pokrzywdzeni? Gdzie tu konsekwencja? A motocykliści? Przecież przyroda jest dla ludzi. Motocyklista też człowiek. Dlaczego chce Pan wygonić z polskich gór ludzi, którzy znajdują przyjemność w jeździe quadem czy dwukołowcem?

Na koniec osobiście: myślę, że emocje przysłoniły Panu ogląd sytuacji, ogląd szerszy niż to, co widać z okna własnego domu. Z biznesem narciarskim nie jest tak źle, jak się Panu wydaje, a ekoidioci nie są niestety tak mocni, jak Pan to przedstawia. Gdyby byli, polskie góry wyglądałyby inaczej. Moim zdaniem - lepiej.
Pozdrawiam.
Michał Olszewski