Pokaż wyniki od 1 do 10 z 81

Wątek: 15 luty (akcja H-T)

Widok wątkowy

  1. #11
    Bieszczadnik Awatar Aleksandra
    Na forum od
    09.2002
    Rodem z
    Warszawa
    Postów
    948

    Domyślnie Odp: 15 luty (akcja H-T)

    Jedno ze znalezionych w necie wspomnień, choć nie te, które mnie kiedyś tak bardzo poruszyło.
    Sama pamiętam opowiadania jednej z przesiedlonych [mamy znajomego z Jasienia], które pamiętam doskonale. Bieda i ubóstwo nowej rzeczywistości - to było to najdotkliwsze po korekcie.


    http://www.naszepoloniny.pl/articles.php?id=1236

    W Ustrzykach Dolnych a dokładnie w Brzegach Dolnych znalazłem się, a raczej moja rodzina po słynnej wymianie odcinków przygranicznych pomiędzy Polską a ówczesnym Związkiem Radzieckim w jesieni 1951 roku. Naszą rodzinę zaplanowano przesiedlić do Łodyny. Po drodze na Łodynę ojciec zobaczył pierwszy dom na Brzegach i poprosił żołnierzy, aby go tutaj wysadzono. Żołnierzom z eskorty było wszystko jedno, więc ich wysadzono. Ojciec mówił: „ja mam przecież dzieci, muszę je wysyłać do szkoły do Ustrzyk a im dalej od miasta tym gorzej”. Tym bardziej, że nie miał żadnego pojęcia jak daleko leży ta Łodyna. Chata, którą zajęli rodzice, była bardzo biedna, jednoizbowa z klepiskiem. Kryta była strzechą sięgającą prawie ziemi a maleńkie okna ledwie przepuszczały światło dzienne. Prawdę mówiąc to w dzisiejszych skansenach można znaleźć o wiele lepsze domy od naszej ówczesnej chaty. Do naszego domu pozostawionego w Uhnowie nie było po prostu żadnego porównania. Pierwsza zima po przesiedleniu jeszcze, jako tako minęła, bo wszyscy posiadali zapasy przywiezione ze sobą, ale później nastąpiła prawdziwa bieda. Pracy praktycznie nie było a większość ludzi przesiedlonych z Uhnowa zajmowała się w swoim życiu handlem i rzemiosłem, nie mając wiele wspólnego z rolnictwem. Tymczasem tutaj jedynym sposobem na przeżycie była uprawa ziemi. Co z tego jednak, że mojemu ojcu przyznano po przeliczeniu prawie 25 hektarów ziemi, skoro była ona najniższej klasy i w większości położona na zboczach i wertepach. Ojciec mój nie miał ani możliwości ani umiejętności gospodarowania w takich warunkach. Bieda była tak dokuczliwa i tak powszechna, że i szewstwo nie dawało możliwości utrzymania rodziny. Jak ludzie otrząsnęli się po przyjeździe i zobaczyli, dokąd ich przesiedlono, to wielu ogarnęła czarna rozpacz. Uhnów to było miasteczko z ulicami budynkami i infrastrukturą, biedną, ale istniejącą. Tutaj w Ustrzykach zastali nędzę bród, smród i ubóstwo.

    Jak już wcześniej wspomniałem w momencie przesiedlenia przebywałem w gimnazjum w Zduńskiej Woli. Nowy adres pobytu rodziców otrzymałem listownie i po raz pierwszy wybrałem się do nowego miejsca zamieszkania przed Świętami Bożego Narodzenia w grudniu 1951 roku. O Ustrzykach Dolnych nie miałem pojęcia ani co to za miasto, ani gdzie leży. Jedno, co wiedziałem to tylko tyle, że znajduje się gdzieś w Województwie Rzeszowskim. Byłem wówczas czternastoletnim chłopcem, niskiego wzrostu i raczej nikłej postury. Swoje rzeczy zapakowałem w tekturową walizkę i wyruszyłem koleją w nieznane. Pierwszy etap prowadził ze Zduńskiej Woli do Łodzi. Tam musiałem przejechać z dworca Łódź Fabryczna na dworzec Łódź Kaliska, skąd miałem dalsze połączenie. Dostałem się tam i czekałem na pociąg. Czas oczekiwania skracałem sobie obserwowaniem ludzi. Moją uwagę zwrócił mężczyzna spacerujący z dużą walizką. Podszedł obok dwóch kobiet zajętych rozmową i swoją wielką walizę nałożył na elegancką walizkę jednej z kobiet. Nie mogłem uwierzyć własnym oczom.. Po nałożeniu walizki odszedł z nią zabierając walizkę kobiety. Narobiłem krzyku, ale złodziej zniknął między wagonami i tyle go widziano. Z Łodzi pojechałem do Skarżyska, tam przesiadłem się na pociąg do Rozwadowa a kolejne miejsca przesiadek to Rzeszów, Jasło i w końcu Zagórz. W Zagórzu byłem późnym wieczorem. Czytam napis na pociągu: Krościenko, ale kolejarz powiedział mi, że pociąg ten jedzie przez Ustrzyki Dolne. Wsiadłem do zimnego wagonu i zdziwiłem się, że był zupełnie pusty. Posiedziałem trochę i przeszedłem dalej pociągiem i trafiłem w końcu do ogrzewanego wagonu z ludźmi. Nagle usłyszałem krzyk: Cześć Franiu!. Była to pani Janka Uszakowa(dzisiaj Janina Toporowska) nasza sąsiadka.. Gdzie ty jedziesz - zapytała - do rodziców do domu - odpowiedziałem. A wiesz gdzie to jest? - Nie mam pojęcia i prawdę mówiąc to chce mi się płakać – przyznałem szczerze. Siedź z nami nic się nie martw wszystko Ci pokażemy – pocieszyła mnie Janka. Patrzę przez okno, dookoła góry, ciemno i wlekący się pociąg. Dokąd ja dojadę? Na stacji w Ustrzykach wysiedliśmy około godziny 22.00. Dookoła kompletna ciemność, nic nie widać. Mnóstwo śniegu wokół, bo zima była wtedy bardzo śnieżna. Gdzie ja jestem? Janka mówi do mnie, choć spokojnie z nami. Biorę więc swoją walizkę i ruszamy. Idziemy wąziutką drogą rozgarniętą konnym pługiem odśnieżnym. Droga bardzo mi się dłużyła a przebyta odległość zdawała się ogromna. W końcu Janka pokazała mi cel mojej podróży. Patrzę, w dole po lewej stronie drogi stoi jakaś kucza przysypana śniegiem, ja mówię: przecież tu nie ma domu. Jest, jest popatrz dokładnie tam widać światło- odpowiedziała znajoma. Wszedłem do domu. Przywitał mnie płacz mamy. Ja też się rozpłakałem i popłakaliśmy sobie wszyscy nad naszym losem. Gdzie nas tu przywieziono i co my teraz zrobimy? Pamiętam z tego pierwszego pobytu wyjście do kościoła do Ustrzyk na Pasterkę. Proboszczem był wówczas ksiądz Centelewicz. Po świętach pojechałem z powrotem do Zduńskiej Woli. Podróż odbyłem tą samą drogą, bo pociąg był wtedy praktycznie jedynym środkiem lokomocji. Wszystkie wagony były bardzo zatłoczone, więc najczęściej podróżowałem na korytarzu siedząc na swojej walizce. Ponownie odwiedziłem rodzinę na Wielkanoc. Po zakończeniu roku szkolnego pojechałem na wakacje do Ustrzyk Dolnych z myślą, że po wakacjach wrócę do swojej szkoły w Zduńskiej Woli. W połowie sierpnia napisałem do mojej szkoły Księży Orionistów list z zapytaniem o szczegóły nowego roku szkolnego. Dostałem w odpowiedzi list z moimi dokumentami i informacją, że decyzją władz szkoła została rozwiązana. Tak więc nie miałem dokąd jechać i musiałem zostać w Ustrzykach i tutaj podjąć dalszą naukę. Niezwłoczne poszedłem z ojcem do ówczesnego dyrektora szkoły Leona Puszczałowskiego celem zapisania się do odpowiedniej klasy. Dyrektor po obejrzeniu moich papierów stwierdził, że takiej szkoły, w jakiej byłem, on nie uznaje i może mnie owszem przyjąć, ale do ósmej klasy, bez konieczności zdawania egzaminów. Mój ojciec, jako człowiek obyty i uparty nie zgodził się z tym i pojechaliśmy ze skargą do Kuratora Oświaty w Rzeszowie. Kurator, po zbadaniu sprawy, wydał dyrektorowi polecenie przyjęcia mnie do 9 klasy. W ten sposób stałem się uczniem ustrzyckiego liceum i zamieszkałem w Brzegach Dolnych. Rozpoczęło się moje życie w Ustrzykach Dolnych.

    Franciszek Nowak - przesiedleniec w ramach „Akcji HT”. Wszechstronny sportowiec, wspaniały sztangista. W podnoszeniu ciężarów osiągnął znaczne sukcesy sportowe na arenie ogólnopolskiej. Trener i skuteczny animator w Ludowych Zespołach Sportowych. Aktywny działacz ludowy. W latach 1976 – 1991 dyrektor Zespołu Szkół im. Tadeusza Kościuszki w Ustrzykach Dolnych.

    Notował: Marek Prorok
    Na marginesie i nie w temacie

    W latach 70-tych dokonano jeszcze jednej korekty granicy. Granicę prowadzącą przez szczyt Rozsypańca poprowadzono niżej. Związane to było z budową tzw. trzeciej obwodnicy z Ustrzyk GRN do Stuposian.Ostatecznie skończyło się na stokówce podchodzącej pod Rozsypaniec.Zaczynały się w socjaliźmie kłopoty i na połączenie z Bukowcem brakło kasy i czasu.
    http://mojebieszczady.blogspot.com/2...o-granice.html
    Ostatnio edytowane przez Aleksandra ; 03-03-2011 o 21:32
    "niech będą błogosławione wszystkie drogi proste, krzywe, dookolne…"
    http://takiewedrowanie.blogspot.com/

Informacje o wątku

Użytkownicy przeglądający ten wątek

Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)

Podobne wątki

  1. akcja Wisła
    Przez Anonymous w dziale Dyskusje o Bieszczadach
    Odpowiedzi: 10
    Ostatni post / autor: 23-10-2019, 13:10
  2. V Przegląd Filmów Górskich - Ustrzyki - 7 Luty
    Przez trzykropkiinicwiecej w dziale Bieszczady praktycznie
    Odpowiedzi: 2
    Ostatni post / autor: 08-02-2009, 16:04
  3. Wokół Ustrzyk 13-17 luty
    Przez tomtom w dziale Relacje z Waszych wypraw w Bieszczady
    Odpowiedzi: 1
    Ostatni post / autor: 28-05-2006, 09:44
  4. Akcja worek:)
    Przez pintez w dziale Bieszczady praktycznie
    Odpowiedzi: 28
    Ostatni post / autor: 17-06-2004, 08:24
  5. luty
    Przez wredne zwierze w dziale Bieszczady praktycznie
    Odpowiedzi: 2
    Ostatni post / autor: 13-01-2003, 20:21

Tagi dla tego wątku

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •