Koniec marca. Parszywa data o której wszyscy chcieliby zapomnieć,
w szczególności media i politycy.
Co to ma wspólnego z Akcją H-T ?
Ale jednak był taki dzień - 30 marca 1944 roku.
Front pomału zbliżał się również do wsi Ostrów leżącej w powiecie Sokal.
Nad ranem kureń Hałajdy (UPA) zaatakował z trzech stron pogrążoną we śnie wieś. Członkowie samoobrony zdążyli wszcząć alarm. Pociski zapalające szybko wzniecały pożary. Ludzie w popłochu uciekali w stronę kościoła i szkoły aby uchronić się przed kulami upowców. Część Polaków schroniła się na stacji kolejowej, ale niemiecka straż kolejowa poddała się i złożyła broń. Upowcy zabijali wszystkich z polską narodowością.
Ci którzy schronili się w kościele walczyli dopóki starczyło amunicji.Gdy się skończyła, zabarykadowali kościół i czekali na ostatnie chwile życia.
Tymczasem stało się coś nieoczekiwanego. Około godziny dziewiątej zaczęły strzały cichnąć. Obserwator na wieży kościelnej zauważył że idzie "jakieś wojsko".
Jak się okazało byli to Niemcy którzy przybyli tu z Krystynopola wezwani przez dwóch ostrowian którzy uciekli z okrążenia.
Tym sposobem Niemcy okazali się wybawcami, którzy uratowali Polaków od niechybnej śmierci.
Dziwne ? Bardzo dziwne.
Oddziały upowskie chciały dokonać totalnej eksterminacji Polaków.
A tu się nie udało.
Kilka lat później dokonała tego władza ludowa każąc się wynosić z własnych domów.
Co myśleli Ci ludzie gdy zajmowali domostwa zamieszkałe do 1951 roku przez Ukraińców ?
Były to domy głównie w Czarnej i Rabem.
Chichot.
Poskręcany chichot historii
A teraz nie wypada o tym mówić, więc piszę.