Patrzę na tę wizualizację hotelu i doprawdy nie wiem - śmiać się czy płakać... Jaki architekt to projektował?! To jakieś monstrum! Karykatura! A za cesarza Hammurabiego karano gardłem za koszmarki budowlane... Dzisiaj - radosna twórczość która nie doczeka się nigdy artystycznej weryfikacji. Strasznie to przykre, że nawet w takim miejscu hasają radośni "twórcy". I nie ma na to kary, nie ma sposobu aby uwolnić tę piękną krainę od budowlanych koszmarków z jakimi spotykamy się na co dzień w naszych miastach. A przecież w Biesy jedziemy do Biesów, do tej specyficznej Krainy naszej...
Ja rozumiem, że hotel w Mucznem wymagał remontu. Lata temu wielokrotnie tam nocowałam; ba! spędzałam całe wakacje. Zawsze były problemy z ciepłą wodą, ogrzewaniem, a w ostatnich czasach z dziwacznym jedzeniem w restauracji hotelowej. Ale to było mało ważne w tym miejscu. Tutaj wystarczył zwykły remont, modernizacja. Wszystkie bajery - telewizory, sauny, hydromasaże itp. mamy wszak na co dzień. W Bieszczady jedziemy po toby tutaj BYĆ i oddychać tym wspaniałym światem, tym darem który daje nam los raz, może kilka razy w roku - i na szczęście bez tego od czego udało nam się uciec...
Trudno - pozostała jeszcze Tarnawa, ale na jak długo? Jak długo pan Marcin ochroni jeszcze tę ostatnią enklawę w miarę dziką, bieszczadzką?
Smutno...