Byłam w tym hotelu w latach 90.- tych. Pamiętam zachwyt nad kafelkami w łazience, nowoczesnymi jak na owe czasy kurkami z ciepłą wodą. Ale te woda ciepła woda nie zawsze była. Ceny niskie i jak na przeciętnego turystę do zniesienia. Pamiętam tylko, że okropnie zmarzłam. Był październik, a po zejściu z gór pani serwowała bigos - to było chyba gdzieś na zapleczu restauracji, Do dzisiaj z sentymentem wspominam ten hotel i spoglądając w okna pokoju w którym byłam staje mi przed oczami czas, kiedy na schodkach wiodących gdzieś wyżej, na spirytusowej maszynce gotowałam makaron. Ech czasy...