Proszę nie wyprzedzać faktów! Na razie dotarliśmy do magazinu, zaopatrzyliśmy się w niezbędne wiktuały i inne takie i ruszyliśmy w dalszą drogę. Jeszcze nie do schroniska.

W znanym niegdyś kurorcie przegoniono nasz czołg z jednego parkingu a przyjęto na drugim (już wiedzieliśmy gdzie wrócimy tego dnia na obiad). Wzuliśmy cięższe obuwie i ruszyliśmy na rozgrzewkę przed czekającą nas następnego dnia wyprawą główną. Na początku rozgrzewki dotarliśmy tutaj:



A potem, mijając cały szereg metalowych kogutów, doczłapaliśmy na koniec wsi. Dalej było pod górę