Cytat Zamieszczone przez joorg Zobacz posta
To Bazyl i Bartek , drobnym kroczkiem idą ? fajną ścieżkę dla innych robią ...To się nazywa "Ekipa"
Przy takiej pogodzie, toż to prawdziwa przyjemność!

Cytat Zamieszczone przez Pierogowy Zobacz posta
...
wracając do noclegu...
to prawie jak bajka jakaś...
Bajka powiadasz...Coś w tym jest...bajka/dobranocka/lulunyny. Ale od początku. Spoko, nie od samego .
Jak już wdrapaliśmy się na podniebne, śnieżną pierzynką otulone polany Menczyła, ekipa została rozdzielona na dwie brygady. Pierwsza, liczniejsza miała zadbać o dach nad głową, druga w składzie okrojonym, miała stoczyć walkę o ogień, czyli przekopać się do lasu w celu pozyskania wsadu do ogniska. W dół, na lekko jeszcze się jakoś szło, ale powroty z masą drzewną na ramieniu wymagały wyrzucenia w przestrzeń kilku mocniejszych słów. Nic to! Czego się nie robi żeby później przy ogniu posiedzieć i porozmawiać do późnych godzin nocnych z przyjaciółmi. Czego się nie robi! Jak już drewna było dość, stanowczo dość, skoczyłem po kijki na kiełbaskę, gdyż postanowiliśmy ją upiec i zjeść, w odróżnieniu do ubiegłorocznej, która przyjechała z nami na Ukrainę, wlazła na Pikuja, zlazła i wróciła z nami do kraju.
Kiełbaskę upiekli i zjedli, balsamem popili, dobranocka minęła, i jak myślicie, co zrobili? A poszli spać!!! O 20.00 poszli! Dobrze, że mi balsamu nie zabrali, to się zacząłem sam w tej zgryzocie i opuszczeniu od wewnątrz balsamować. Ze dwa razy się balsamnąłem, odwagi nabrałem i myślę sobie: może jeszcze nie wszystko stracone, może zachęty potrzebują! Wtarabaniłem się do namiotu i jako, że troszkę mi się język rozwiązał, rozpocząłem agitację w celu poderwania i uspontanicznienia! Jak ktoś myśli, że namiotem zakołysała meksykańska fala.... to się myli. Morze martwe raczej. Mój zapał i rozgorączkowanie zostały schłodzone kilkoma słowami, z których do zacytowania nadają się tylko: Śpij już Bazyl! Była godzina 20.35! Taka to była bajka.
Lamia ja Ci tego nie zapomnę! Nie zapomnę Ci tego!