Po dokładnym obejrzeniu świątyni i zamknięciu jej na 4 spusty (czyli dziurka i łańcuch dokładne dopasować) ruszyliśmy dalej.
Po drodze oprócz metalowych kogutów (które według mnie były gęsiami) mijaliśmy konie, sanki, kury i inne monstrualne potwory które udało się całej załodze ożywić....
aż ukazało się nam COŚ na Kształt ŚCIEŻKI.... i tu się wszystko zaczęło .....


Odpowiedz z cytatem