postaram się zdobyć informacje od ludzi , którzy go znali....
postaram się zdobyć informacje od ludzi , którzy go znali....
To jednak Stawczany , nie Łęg /informacja pewna /
Chyba masz mocne problemy z czytaniem, bo oprócz informacji o tym gdzie się urodził jest na tejże tablicy także wyjaśnione że wychował się w Bieszczadach i czasy wojny też w Bieszczadach spędził. Po wojnie, w latach 60. osiadł z powrotem w Bieszczadach ale już nie w rodzinnym Łegu tylko w Rajskiem.
Ostatnio edytowane przez barszczu ; 19-03-2011 o 17:58
wygląda na to , iż wiki łże ...ja informacje uzyskałem od jego gosposi , czyli myślę, że wiarygodne.
" dziwne " rzeczy powiadasz ? ............pewnie jakieś ploty...
no np. takie.. ze Pawlusiewicza ulokowano w Rajskiem by "towarzyszyl" innej wielkiej personie , samemu gen. Berlingowi
do tego nazwa Leg to nie wies tylko czesc wsi tzw. przysiolek , wies nazywala sie Teleśnica Sanna, dzisiaj wiadomo ze zalana.
do tego w spisie ludnosci z 1931 roku nie ma rodziny Pawlusiewiczow w Telesnicy Sannej i jej czesci Legu, dlaczego??? czyli mozna wyciagnac wniosek ze byl on jednak osadnikiem byc moze przedwojennym (WOP-cow) osadzono-lokowano w taki sposob w ramach polskiej akcji kolonizacyjnej na terenach o niepewnej "polskosci".
Gdybyś dobrze poszperał, nawet w internecie, to dowiedziałbyś się, że Berling w latach 1957-1970 roku był wiceministrem leśnictwa. Pawłusiewicz natomiast wrócił w Bieszczady wiele lat wcześniej. Jeśli już sugerujesz, że Pawłusiewicz "miał na oku" Berlinga, to zapewne Berlinga osiedlono w Rajskiem po to, żeby Pawłusiewicz miał go na oku
Do tego nikt tu nie napisał ze Łęg jest osobną wsią, od dawien dawna był fragmentem wsi Teleśnica Sanna. Granice wsi w większości są identyczne do tej pory od czasów średniowiecznej lokacji. Pawłusiewicze, w tym i Józef podkreślali, że są z Łęgu, bo Łęg był po prostu ich. Posiadali kilkadziesiąt hektarów.
Pawłusiewiczów nie "osadzono-lokowano" w Łęgu, tylko tę część wsi rodzice Józefa kupili za pieniądze i tu się osiedlili.
Pawłusiewiczów wszyscy w okolicy znali i nie trzeba przeglądać spisów ludności, żeby wiedzieć, że byli stąd.
Zamiast snuć tutaj "dziwne" przypuszczenia poczytaj "Na dnie jeziora" i będziesz więcej wiedział.
życiorys Pawłusiewicza możesz, jak wcześniej radziłem, poznać w jego książce. Ja nie pamiętam KIEDY się jego rodzina znalazła w Łęgu. Ale opisuje on czasy I WŚ. więc był on przed 31 r.
To że towarzyszył Berlingowi , to fakt znany. Domy znajdują się na przeciw siebie.
Ja osobiście zastanawiam się, cóż MON pocznie dalej z ''berlingówką " ....idzie na to sporo kasy, dom stoi pusty.....
Twoje pytania i stwierdzenia sa mocno "tendencyjne"!
Sugerowanie :"komunistyczny osadnik","ludzie mówia o nim 'dziwne' rzeczy","opiekun Berlinga"
Myśle,że nie jest w porządku wobec tego człowieka !
Gdybyś zadał sobie choć trochę trudu i :
1.przeczytał jego wspomnienia,
2.porozmawiał z ludżmi którzy go dobrze znali,
3.pogrzebał trochę w archiwach,
to wszelkie twoje wątpliwości zostałyby rozwiane.
Józef Pawłusiewicz urodził się w majątku swoich dziadków Pióreckich w Stawczanach k/Lwowa w 1902 r.
Rodzice jego kupili Łeg będący częścia wielkiej własnosci Roińskich (właścicieli pałacu w Sokolem) jeszcze przed 1908 r.(gdy Józef miał ok. 6 lat, wiec jest z Bieszczadami związany od lat dziecięcych)
Po ukończeniu szkoły oficerskiej w Grudziądzu w 1925 r i centralnej szkoły straży granicznej w Gorze Kalwarii k/Warszawy był zawodowym oficerem az do zakończenia kampanii wrześniowej pracując na różnych placówkach w Polsce (Gdynia,Silna,Krępna,Dzietrzkowice k/Wielunia). po kapitulacji przedarł się spod Wielunia w Bieszczady w cywilnym ubraniu i pozostał tu az do opisywanych przez niego walk z UPA w ramach obrony ludności na terenie Bieszczad.
Po wojnie był twórcą i pierwszym komendantem szkoły tresury psów służbowych w Sułkowicach k/Warki (treserzy Szarika i Cywila to jego uczniowie i byli podkomendni). Było to miejsce gdzie realizował swoją wielką pasję jaką była kynologia.
Przeszedł na emeryturę w 1959 r i od razu powrócił w Bieszczady gdzie pozostał aż do swojej śmierci w 1979 r.(pierwsze wydanie "Na dnie jeziora" ukazało się już po jego śmierci)
Dom który wybudował w Rajskim był jedynym domem w okolicy.
"Berlingówka" powstała dużo póżniej
Ostatnio edytowane przez Marcowy ; 24-02-2012 o 20:52 Powód: Wyłączyłem Caps Lock
Książka "Na dnie jeziora" to wspomnienia jednego człowieka ,dotycząca przeżyć wojennych czy myśliwskich , sytuacji oglądanych "jedną parą oczu".Mocno okrojona przez cenzurę i wydana po śmierci jej autora.
Napewno inne osoby które nawet znalazły się dokładnie w tym samym miejscu i czasie opisywanym przez Pawłusiewicza mogły mieć zupełnie inne odczucia.
Zwłaszcza jeżeli były po drugiej stronie barykady. A nie zapominajmy,że opisuje on sytuacje wojenne gdzie konflikt był i to bardzo krwawy. Co do tego chyba nikt nie ma wątpliwości.
Przygotowywana pozycja multimedialna jest ,jak słyszałem, materiałem o osobie Pawłusiewicza.Jest zbiorem relacjii różnych osób, z różnych środowisk ,które go znały.
Moje stwierdzenie o tendencyjności wypowiedzi wyżej przytoczonej dotyczyły rzeczy które wymieniłem:
"komunistyczny osadnik",
"opiekun Berlinga"
itd...
Były to nieprawdziwe i krzywdzące stwierdzenia co starałem sie w miarę możliwości uzasadnić.
Poczekajmy na zapowiadane wydawnictwo i miejmy nadzieję,że dowiemy się wielu nowych faktów z życia tej niewątpliwie nietuzinkowej postaci.
Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)