Twoje pytania i stwierdzenia sa mocno "tendencyjne"!
Sugerowanie :"komunistyczny osadnik","ludzie mówia o nim 'dziwne' rzeczy","opiekun Berlinga"
Myśle,że nie jest w porządku wobec tego człowieka !
Gdybyś zadał sobie choć trochę trudu i :
1.przeczytał jego wspomnienia,
2.porozmawiał z ludżmi którzy go dobrze znali,
3.pogrzebał trochę w archiwach,
to wszelkie twoje wątpliwości zostałyby rozwiane.
Józef Pawłusiewicz urodził się w majątku swoich dziadków Pióreckich w Stawczanach k/Lwowa w 1902 r.
Rodzice jego kupili Łeg będący częścia wielkiej własnosci Roińskich (właścicieli pałacu w Sokolem) jeszcze przed 1908 r.(gdy Józef miał ok. 6 lat, wiec jest z Bieszczadami związany od lat dziecięcych)
Po ukończeniu szkoły oficerskiej w Grudziądzu w 1925 r i centralnej szkoły straży granicznej w Gorze Kalwarii k/Warszawy był zawodowym oficerem az do zakończenia kampanii wrześniowej pracując na różnych placówkach w Polsce (Gdynia,Silna,Krępna,Dzietrzkowice k/Wielunia). po kapitulacji przedarł się spod Wielunia w Bieszczady w cywilnym ubraniu i pozostał tu az do opisywanych przez niego walk z UPA w ramach obrony ludności na terenie Bieszczad.
Po wojnie był twórcą i pierwszym komendantem szkoły tresury psów służbowych w Sułkowicach k/Warki (treserzy Szarika i Cywila to jego uczniowie i byli podkomendni). Było to miejsce gdzie realizował swoją wielką pasję jaką była kynologia.
Przeszedł na emeryturę w 1959 r i od razu powrócił w Bieszczady gdzie pozostał aż do swojej śmierci w 1979 r.(pierwsze wydanie "Na dnie jeziora" ukazało się już po jego śmierci)
Dom który wybudował w Rajskim był jedynym domem w okolicy.
"Berlingówka" powstała dużo póżniej



Odpowiedz z cytatem