...wrócę tylko na chwilę do tego, że oczywiście chodziło mi o Karpaty ukraińskie, a nie rumuńskie...no, a co do skakania od drzewka do drzewka, to oczywiście to też tylko taka przenośnia była, tak naprawdę idzie mi o to, że jesteśmy " ograniczeni granicami", ciężko pójść za impulsem w postaci wspomnianego chabazia i skręcić w ten szlak co w doliny, albo na połoniny, choć wcześniej tego nie planowaliśmy...(tylko nie czepiajcie się, że przecież chciałem z SG ustalać swoje trasy). Chciałem sobie pomarzyć, jakby to nam dobrze było...zachwycać się wszystkim tym czym chcę, a nie tym czym mogę...A że lubię realizowanie marzeń, stąd pytania praktyczne...