Ok, przeczytałem, posłuchałem mądrzejszych i bardziej doświadczonych od siebie, podzwoniłem i oto jestem.
Z własnego doświadczenia wiem, że nie ma co wierzyć TYLKO I WYŁĄCZNIE doniesieniom medialnym. Wczoraj rano w radiu (Program Trzeci PR) słyszałem, że są to dzieci po 10-12 lat, tak pisała też gazeta.pl. Wieczorem już mowa była o licealistach. No ja dwunastoletniego licealisty nie widziałem.
Pomijając już to co wyżej. Nie podoba mi się podejście, żeby "nie panikować, bo po to są GOPR-owcy, żeby działać w takich przypadkach". To mniej więcej tak, jakby biegać po wsi z pochodnią, podpalać stodoły i krzyczeć, że "po to są strażacy, żeby gasić".
Owszem, nikt nikomu nie broni chodzenia po górach w zimę, nawet w ekstremalnych warunkach. Sam bym pewnie chętnie poszedł z grupą, ale raczej doświadczonych osób, kolegów, osób odpowiedzialnych, takich, którym ufam. Taki przypadek jak ten z wczoraj pokazuje, że niektórzy myślą inaczej.
Nie chcę wchodzić w szczegóły, czy to słusznie, że nie mieli opiekuna na miejscu, a jeśli mieli, to czy on był przygotowany. Oczywiście dobrze, że zadzwonili po GOPR, a nie zgrywali twardzieli, bo wtedy mogłoby się zakończyć tragedią, trzeba sobie jednak zadać pytanie "Co mogli zrobić lepiej?" albo "co w przyszłości mogą zrobić, żeby podobnych sytuacji uniknąć".
Otóż to.Uważam że bardziej nalezy piętnować przypadki gdzie doszło do rażącego zignorowania zasad bezpieczeństwa (nieodpowiednie obuwie, odzież itp), niż takie, jak ten o którym tu dyskutujemy. Tylko temu, kto nic nie robi, nie przydarzają się wypadki. Powinno się nie oceniać, a raczej wyciagac wnioski.
http://kontakt24.tvn.pl/temat,akcja-...l?categoryId=2
dalsze "medialne" doniesienia
Zarejestrowałem się tutaj przez nagły przypływ gniewu, który wywołał u mnie fragment wypowiedzi pewnej pani z kadry SAS'u. GOPR został poproszony o poradę w sprawie pogody oraz warunków panujących w górach i jak widać świetnie to wykorzystał. Akcja została przeprowadzona w sposób "nadęty", na pokaz. Nie wierzyłem jak to czytałem, nie dość, że Ci ludzie OCHOTNICZO narażali życie żeby ściągnąć dzieciaki z Berda (jakby nie patrzeć dzieciaki znalazły się tam tylko i wyłącznie przez głupotę kadry) to jeszcze kadra ma do GOPRu widzę pretensję jakieś... Mądry i dojrzały człowiek potrafi przyznać się do błędu (nazwanie błędem, wysyłanie dzieciaków w taką pogodę na biwak na Berdo to i tak bardzo łagodne określenie) ale widać kadra SAS'u nie jest ani mądra ani dojrzała. Co do medialnego nagłośnienia sytuacji i afery z policją to GOPRowi czy komukolwiek kto to nagłośnił wcale się nie dziwię. Może następnym razem jakiś pacan zastanowi się 2 razy zanim narazi grupę na niebezpieczeństwo.
Moim (skromnym) zdaniem do sprawy należy podejść tak: Zgadzam się, że media przeinaczają, konfabulują, fantazjują i szukają sensacji. Zresztą w kilku sprawach relacje z wypadku na Berdzie mocno się różniły. Przyznaję też rację tym, którzy twierdzą, że każdemu, nawet najlepiej przygotowanemu, może się zdarzyć sytuacja, gdy będzie potrzebował pomocy GOPR. Jednak czym innym jest wezwanie GOPR, gdy zrobiło się wszystko, żeby zminimalizować zagrożenie, a zupełnie inaczej należy oceniać sytuację, gdy ktoś (mniej lub bardziej świadomie) sam się w ryzykowną sytuację pakuje.
W przypadku wczorajszego Berdo-gate :) wydaje mi się, że przed wyrobieniem sobie zdania należy poznać wiarygodną odpowiedź na poniższe pytania:
1) Czy prawdą jest, że uczestnicy akcji biwakowali na Bukowym Berdzie, łamiąc regulamin parku?
2) Czy prawdą jest, że wyszli w wysokie góry mimo dwukrotnego ostrzeżenia i odradzania tej wyprawy przez ratownika GOPR?
3) Czy faktycznie uczestnicy byli tam sami, a opiekun (opiekunowie) zostali na dole?
Jeśli na te pytania uzyskamy odpowiedź twierdzącą, to ocena całej sytuacji jest już dla mnie jednoznaczna.
Ostatnio edytowane przez basior ; 05-02-2013 o 13:33 Powód: drobna korekta
Ad 1 - tak - regulamin BdPN mówi
17. Na obszarze Bieszczadzkiego Parku Narodowego zabrania się:
(...)
biwakowania, z wyjątkiem miejsc wyznaczonych przez dyrektora parku narodowego;Ad 2 - w jednym z serwisów była wypowiedź naczelnika, że ratownicy odradzali biwak wysoko (nie cytat - video)7. Biwakowanie dozwolone jest w następujących miejscach wyznaczonych przez BdPN:
- Pole namiotowe w Bereżkach;
- Pole namiotowe w Berehach Górnych;
- Camping Górna Wetlinka.
Ad 3 - to podawały media - że opiekunowie spali w hotelu... ale te dwa na tak starczą...
idiotów na świecie jest mało, ale są tak sprytnie rozmieszczeni, że spotyka się ich na każdym kroku
GOPR to nie tylko akcje i dyżury... Możecie nazywac to jak chcecie (np.: nadęte, na pokaz), ale do bardzo ważnych działań GOPRu należy profilaktyka - czyli zapobieganie występowaniu takich niebezpiecznych sytuacji. Kamery GOPRO, które są na wyposażeniu przypinane są do kasków, czy noszone na szelkach (ważą niewiele, nie trzeba na nie zbytnio uważac), a więc nie idzie za ratownikami pan z kamerą jak na weselu czy studniówce i całą impreze nagrywa żeby zrobic z tego reality show. Służy to nie tylko do pokazówek medialnych, ale przede wszystkim do analizy i debriefingu. Przpraszam to policja, straż pożarna, pogotowie ratunkowe może a GOPR nie bo to nadęte?
Ustawa o bezpieczeństwie w górach mówi wprost:
i najważniejszy art.:Rozdział 2
Bezpieczeństwo w górach
Art. 3.
1. Zapewnienie warunków bezpieczeństwa osób przebywających w górach należy
do ministra właściwego do spraw wewnętrznych, organów jednostek samorządu
terytorialnego, na terenie których wykonywane jest ratownictwo górskie, dyrekcji
parków narodowych i krajobrazowych położonych na obszarze gór, a
także do osób fizycznych, osób prawnych oraz jednostek organizacyjnych nieposiadających
osobowości prawnej prowadzących w górach zorganizowaną
działalność w zakresie sportu, rekreacji lub turystyki.
Art. 4.
Osoby przebywające w górach obowiązane są do zachowania należytej staranności w
celu ochrony życia i zdrowia własnego oraz innych osób, a w szczególności:
1) zapoznania się z zasadami korzystania z danego terenu, obiektu lub urządzenia
i ich przestrzegania;
2) stosowania się do znaków nakazu i zakazu umieszczanych przez podmioty,
o których mowa w art. 3 ust. 1;
3) zapoznania się oraz dostosowania swoich planów aktywności do umiejętności,
aktualnych warunków atmosferycznych, prognozy pogody, komunikatu
lawinowego dla danego obszaru i zastosowania się do zaleceń i ograniczeń
wynikających z ogłoszonego stopnia zagrożenia lawinowego oraz z panujących
i przewidywanych warunków atmosferycznych;
4) użytkowania sprzętu odpowiedniego do rodzaju podejmowanej aktywności,
sprawnego technicznie i zgodnie z jego przeznaczeniem i zasadami użycia;
5) bezzwłocznego informowania podmiotów uprawnionych do wykonywania
ratownictwa górskiego o zaistniałym wypadku lub zaginięciu osoby oraz o
innych zdarzeniach nadzwyczajnych mogących mieć wpływ na bezpieczeństwo
o ile spali w hotelu , to prawa nie złamalii posłuchali ratowników ! ...a młodzież - wiadomo -durna jest !!!
![]()
Jeżeli, uważacie że nie było hardkorowo a całość jest wyolbrzymiana, to proponuję zadzwonić, do kogoś znajomego, kto wczoraj uczestniczył w akcji.
Niech organizatorzy i uczestnicy cieszą się, że żyją, bo mogło się to skończyć tragicznie.
Jeżeli 90 kg ratownika wiatr przewraca na grzbiecie Bukowego to nie hardkor to co nim jest ?
Jeżeli podczas wieloletniej służby ratownik twierdzi, że ta akcja była najbardziej hardkorowa, to jest szansa, że to jednak był hardkor.
Nie chcę tutaj przytaczać innych spraw, może któryś z ratowników się wypowie.
Ale jasne, najlepiej powiedzieć, że nic się nie stało !
PS.1. Barszczu z tego co się orientuje to osób, które uczestniczyły w akcji było ok. 60.
PS.2. Doczu co innego wędrować z grupą przyjaciół lub samemu, a co innego narażać małolatów na utratę nawet i życia, i to przy ostrzeżeniach GOPR-u i przy złych prognozach. Już nie mówiąc o łamaniu przepisów.
Pozdrowienia !
Machoney
Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)