- co zrobić aby dużo sprzętów nie nosić a jednocześnie zachować długą żywotność komóry ?
Może zdradzę swój sposób ?
Po prostu wyłączam ją (mam taki specjalny guzik).
Urządzenie jest wówczas spokojne , nie szaleje szukając ciągle przekaźników, nikt mi nie przeszkadza w wędrówce.
Jak się zgubię to ponownie ją włączę bo mam pełny energii akumulator. Mogę też przesłać sms-a z pozdrowieniami.
Pozdrawiam wszystkich miłośników ciągłej łączności ze światem
Chyba jestem genialny ?![]()
Ostatnio edytowane przez don Enrico ; 04-11-2015 o 09:35
Jak to po co? Przecież nie da się chodzić po górach ( i nie tylko po górach) bez umieszczania na fejsie zdjęć z każdego etapu wędrówki, np. z początku, środka i końca tamy w Solinie, i czkania na lajki. A Heniu wyskakuje z jakimiś guziczkami. Jakiś taki niedzisiejszy jest, czy co?
Na blogu na którym opisuje swoje wędrówki Doczu z naszego Forum a też i zamieszcza zdjęcia, zobaczyłem jak używa składanej ładowarki. Miałem w ręku taką -> http://www.sklep-presto.pl/product-p...PowerNeed.html , ale warunek... ładowarka musi mieć światło dzienne by się naładować no i musi być jeszcze kabelek :)
O potrzebie włączonego cały czas telefonu lub smartfonu nie będę polemizował bo potrzeby mogą być bardzo zróżnicowane od banalnych o których wspomina Piskal do biznesowych i służbowych, gdzie nieodebrany telefon może niwelować zyski i to czasami dość poważne lub spowoduje stratę klienta/ów albo nie zapadają ważne decyzje od razu. "Włączone telefony" też lubią łazić po Bieszczadach u których "stały kontakt" czasami jest wprost obowiązkiem.
Z tym wyłączaniem dzisiejszego telefonu/smartfona to bym uważał - ponowne załadowanie systemu zżera kupę energii. Lepiej go przestawić w tryb lotniczy, wtedy zużycie jest na poziomie 1-2% na dobę. W trybie lotniczym może działać GPS cały czas, lub też łatwo go szybko włączyć, logowanie do sieci to też moment.
Powerbanki są dobrym pomysłem, ale zawsze lepszym... pewniejszym w naszych realiach rozwiązaniem okazuje się ładowarka i druga, w pełni naładowana i opatulona szczelnie bateria noszona w ciepłej kieszeni. A dlaczego...? Bo bateria w porównaniu do powerbanku z kabelkiem ma technicznie mniej miejsc, gdzie może nastąpić awaria!
Ładowarka sieciowa jest dobra, tylko skąd sieć w terenie? A ładowarka słoneczna w naszych górach to groźne nieporozumienie. Coraz więcej smartfonów ma też niewymienną baterię. Na dzisiaj powerbank jest zdecydowanie najlepszym/najskuteczniejszym rozwiązaniem, tylko trzeba o niego zadbać.
Pozdrav
Używam i jak do tej pory żadnego "groźnego nieporozumienia" nie zauważyłem. Ślepym...?
Mogę prosić o odrobinę... oświecenia?
Jeśli mamy wzywać pomocy GOPR, a "nie jesteśmy w stanie określić swojej lokalizacji", to... jak oni mają nas znaleźć?
Aplikacja "Ratunek" nie zawsze i nie na każdym telefonie działa. Póki co chyba tylko na Androidach...
Ostatnio edytowane przez Zygmunt Skibicki ; 05-11-2015 o 09:52
Też używałem dwóch a naprawiałem następne trzy. Te z wyższej półki są dość duże (duża powierzchnia) i dość niezawodne. Właściwie do zastosowań kajakowych, do dalekich krajów bez infrastruktury itp są doskonałe. W naszym, górskim klimacie też się sprawdzą przy pogodzie, ale ich używanie w takich warunkach trzeba zaplanować. Te tanie są bez wyjątku dziadowskie - za mała powierzchnia, wadliwa elektronika. Moje dwa się zepsuły, dokładniej zdechł moduł ładowania. W tych naprawianych przeze mnie również. Jak zdechnie moduł ładowania w tanim powerbanku, to go nie weźmiemy ze sobą i wszystko jasne. Jak taki moduł zdechnie w solarze podczas wyprawy... Napisałem o groźnym nieporozumieniu w kontekście używania tanich solarów przez osoby niedoświadczone w temacie, które to usłyszały od "wygów" że "solar to dobra rzecz".
Pozdrav
Używałem na wielodniowym spływie i działało także w dniu paskudnie deszczowym - oczywiście w wodoszczelnym, przezroczystym worku pod siatką pokładową. Działało także przypięte w takim worku do klapy plecaka w Borach Tucholskich, a łaziłem po solidnym starodrzewie. Nadal ładuje zarówno światłem jak i ładowarką sieciową. Nie spodziewam się zatem problemów na górskich szlakach.
Zapłaciłem około stówy, więc to chyba nie jest żadna "wyższa półka"...
Aha... instrukcja zaleca, by co mniej więcej kwartał naładować ładowarką, a następnie rozładować. Może w tym tkwi pomijana przez lekceważących zagwozdka...?
Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)